Aktualności

TrenujemyBoLubimy zabawę biegową

Jesteśmy już na finiszu naszych lekcji biegowych w tym sezonie. Na naszych zajęciach zetknęliście się już z wieloma elementami treningu biegowego oraz z dziesiątkami różnych ćwiczeń. Na kolejnym spotkaniu wykorzystamy to, co już umiecie i połączymy w całość. Czas na solidną zabawę! Zabawa biegowa to ciekawa oraz urozmaicona jednostka treningowa. Dzielimy ją na małą i dużą. Pierwsza składa się z trzech części a druga, dłuższa z czterech. Na zajęciach Bblu wykonacie jej krótszą formę, ale w poradzie opiszemy wszystkie części, abyście w przyszłości mogli zastosować pełne spektrum DZB w swoim treningu. Zarówno mała jak i duża zabawa powinna rozpocząć się od rozgrzewki. Najpierw będzie to trucht a później ćwiczenia biegowe. Starajcie się, aby cały czas być w ruchu. Wymachy, krążenia ramion, przeplatanki, podskoki bieżne, wykroki, delikatne skipy oraz akcenty na każdą nogę i tak przez 15-20 minut. Wystarczy odcinek 20-30 metrowy oraz powroty w truchciku – pamiętajcie, cały czas bawimy się ciałem, to ma być gimnastyka ogólna w biegowej formie. Nie ma jednego szablonu, ramy są naprawdę szerokie. Po części wstępnej w przypadku DZB następuje druga w postaci technicznych rytmów bieganych na odcinkach od 60 do 150 metrów. W zależności od zaawansowania biegamy od 4 do 8 odcinków w naciskiem na dokładną i obszerną pracę ramion, wypchnięte biodro, wysoko wyprowadzane kolano, palce stóp skierowane na siebie. Całość powinna być wykonana na dużej prędkości a przerwy w truchcie regeneracyjnym. W przypadku małej zabawy biegowej ten element nie występuje. W trzeciej części po wcześniejszym wypoczynku w truchcie będziecie pracować nad tempem biegu. W zależności od zaawansowania oraz tego, co chcemy osiągnąć wykonuje się albo 2-3 dłuższe odcinki czasowe 10 a nawet 15 minutowe lub 4-6 krótszych np. 4-6 minutowych w tempie szybszym niż nasze standardowe rozbieganie. Pomiędzy odcinkami powinno się zastosować regeneracyjną przerwę w truchcie. Należy przy tym pamiętać, że jest to najbardziej intensywny fragment treningu i przerwa nie powinna przerodzić się w 10 czy 20 minutowy lekki bieg. Na koniec zabawy biegowej powinien nastąpić około 10-minutowy bieg regeneracyjny z ćwiczeniami rozluźniającymi, rozciągającymi. Trening dużej zabawy biegowej może trwać od 90 do 120 minut. Nasze zajęcia na stadionie trwają 60 minut, ale nam chodzi głównie o naukę, zatem nie musicie wykonywać wszystkiego w pełnym wymiarze. Ważne, aby dotknąć każdego elementu treningowego i spróbować swoich sił. Zabawa biegowa to wspaniały sposób na przełamanie treningowej monotonii oraz doskonałym urozmaiceniem. Można przebiec 10-15 km w przypadku DZB lub 5-6 km w przypadku MZB i świetnie się przy tym bawić lub po prostu wyjść przez te kilometry się nudzić. Dobrej zabawy!

TrenujemyBoLubimy zabawę biegową

Kolorowy Poznań

Maraton w Poznaniu to już dorosła – 18 letnia impreza. W tym roku zgromadziła na starcie tysiące osób. Na mecie, wg. oficjalnej listy STS-Timing pojawiło się 6355 biegaczy. Czy 18-kę, którą celebrowali wraz z organizatorami zawodnicy można zaliczyć do udanych? Maraton w mieście „trykających koziołków” to atrakcja dla każdego biegacza, który do biegania dodaje walory turystyczne. Nie da się ukryć, iż zwiedzanie starego miasta wieczorową porą jest niezwykle przyjemne. Brukowane uliczki, podświetlone fontanny, fasady budynków, uliczni muzycy, zapach grzanego wina i gorącej czekolady tworzą magiczny klimat. Po kilkugodzinnej, podróży chillout wieczorową porą właśnie w takim miejscu, doskonale ładuje przedstartowe akumulatory.               Biuro zawodów i zaplecze techniczne Usytuowane jest tuż przy samym dworcu kolejowym, praktycznie w samym centrum miasta, w obiektach Międzynarodowych Targów Poznańskich. To bardzo wygodne i komfortowe miejsce. W okolicy nie ma problemu z parkowaniem. Blisko znajduje się nowoczesna galeria z wielkim parkingiem (trzy godziny parkowania gratis). Dojazd komunikacją miejską oraz pociągami jest niezwykle szybki. Przestronne hale gwarantują mnóstwo miejsca w ciepłym, suchym i niezależnym od warunków pogodowych obiekcie. Można się komfortowo przebrać, położyć, a przed samym startem wykonać porządną rozgrzewkę – łącznie ze 100 metrowymi sprintami pod dachem. Ludzie się nie tłoczą, nie stoją jeden na drugim i nie przepychają.  Ten aspekt zasługuje na wysoką ocenę. Trasa i organizacja biegu Niestety tegoroczny maraton nie zostanie dobrze zapamiętany przez wielu biegaczy. A wszystko przez opóźniony o ponad pół godziny start. To fatalny błąd organizatorów, który niestety położył się cieniem na całej imprezie. Nie można dopuszczać absolutnie do takich sytuacji, w szczególności, że nie było to wynikiem zdarzenia losowego. Pomimo stającego na głowie konferansjera i ekipy rozgrzewkowej na platformach przebranej za Zwierzęta z Madagaskaru, bierne trwanie w oczekiwaniu na start, było niezmiernie irytujące. Przekleństwa mamrotane pod nosem na szczęście nie wybuchnęły gremialną frustracją. Należą się gratulacje dla tych tysięcy ludzi, którzy wytrzymali i opanowali nerwy. Całe szczęście, że temperatura była na tyle wysoka, że nas wszystkich nie wychłodziło. Niestety start odbył się już na zimnych mięśniach. Sama trasa maratonu nie wzbudziła we mnie większych emocji. Na uwagę zasługiwała oczywiście Malta, ale pozostała część jest raczej monotonna – można się skupiać na przebieraniu nogami. Sam bieg jest dobrze zaopatrzony. Niczego nie brakowało: woda, izotonik, banany, czekolada, pomarańcze, cukier, dekstroza … można powiedzieć – na bogato. Widoczne też były doskonale służby medyczne i wolontariusze. Doping niezły, aczkolwiek maratonowi w Warszawie trudno w tej materii dorównać. Na pewno na trasie wyróżniła się sekcja dęta oraz mnisi serwujący biegaczom ostre gitarowe brzmienia! Oczywiście w imieniu wszystkich biegnących dziękuję wszystkim muzykom i każdej osobie zagrzewającej biegaczy do walki z własnymi słabościami. Meta – bardzo komfortowa. Dużo miejsca, jedzenia, napojów, ścianek do zdjęć, miejsca na odpoczynek i relaks. Po osiemnastce Maraton w Poznaniu jest na pewno dobrą i dużą imprezą. Organizatorzy dbają o komfort zawodników i jakość przekazywanych materiałów. Mam tu na myśli pakiet startowy i jego grafikę. Wydaje mi się, że są to jedne z najładniejszych designerko materiałów ze wszystkich biegów z Polsce. Ich jakość również trzyma odpowiedni poziom. Podsumowując imprezę uważam, że warto wybrać się na maraton do Poznania. Niezła organizacja, doskonała atmosfera, wygodny dojazd. Dodatkowo, samo miasto wraz ze swoją wieczorną paletą barw, historią i rogalami w tle, nasyca klimat tego maratonu niezwykłymi emocjami i powoduje, że staje się miejscem do, którego warto wracać. Maraton w Poznaniu – polecam Bartosz Konopka Bartosz Konopka – miłośnik biegów górskich, ultramaratończyk, zdobywca Korony Maratonów  Polski. Autor biegowego kanału na You Tube – Zwiedzanie Przez Bieganie.  

Kolorowy Poznań

Ogólnopolski Test Coopera już w ten weekend – Gdzie i Kiedy ?

Serdecznie zapraszamy na Test Coopera z BBL. Test Odbędzie się na BBL-owych stadionach zgodnie z naszym „rozkładem jazdy” :http://biegambolubie.com.pl/gdzie-i-kiedy/ Uwaga ! W poniższych lokalizacjach nastąpi zmiana terminu organizacji Testu Coopera z przyczyn od nas niezależnych: – Kraków Groble – 21 października – Mikołów – 21 października – Opole – 21 października – Lidzbark Warmiński – 15 października o godz. 11:00 – Szubin – 15 października – Zielona Góra – 16 października – Racibórz – 21 października – Ozimek – 21 października   Pozostałe lokalizacje bez zmian ! Na każdego uczestnika  czeka pamiątkowy dyplom – zapraszamy.

Ogólnopolski Test Coopera już w ten weekend – Gdzie i Kiedy ?

Informacje

BeBrave – ekstremalny test kosmetyków dla biegaczy

Recenzje i testy produktów są zazwyczaj poprzedzone kilkoma dniami użytkowania. Trudno o w miarę obiektywną opinię, jeśli sprawdza się coś „na szybko”. Postanowiliśmy, zatem zabrać kosmetyki na prawdziwy poligon doświadczalny, w warunki, w których zapewne nie sprawdzał ich sam producent. Co z tego wyszło? Setki kilometrów biegania, tysiące metrów przewyższenia, dziesiątki stopni amplitudy temperatur, góry, doliny, słońce, wiatry, woda – można by rzec, że taka praca. Wspólnie z wicemistrzynią świata w biegu 24-godzinnym Aleksandrą Niwińską najpierw wybraliśmy się na wysokogórski obóz w Tatrach. Pierwszy tydzień sierpnia okazał się upalny, na odsłoniętych szczytach mocno operowało słońce. Zrobiliśmy łącznie około 140 kilometrów, na każdej wycieczce korzystaliśmy z kremu z filtrem 30 od BeBrave. Warstwa ochronna utrzymywała się bardzo długo, mimo chłodzenia i polewania się wodą. Nie było żadnych oparzeń, jedynie zdrowa, brązowa opalenizna. Zazwyczaj nie stosuje żadnych kremów do twarzy i trenując latem skóra często się złuszcza. Postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie wystarczy maznąć się po policzkach i nastąpi jakaś znacząca zmiana. O dziwo nastąpiła, choć podchodziłem bardzo sceptycznie. Ola używała do tej pory zwykłych kremów, nieskierowanych do biegaczy. Po bieganiu stosowała krem nawilżający, regenerujący i rozświetlający a nieregularnie także koncentrat wygładzająco-nawilżający. Przez setki godzin spędzonych na dworze i tysiące wybieganych kilometrów oraz hektolitry potu, często miewała krostki, które praktycznie zniknęły. Po cięższych treningach stosowaliśmy także żel chłodząco-regenerujący, który wmasowywaliśmy w zmęczone mięśnie nóg. Lekki chłód przypominał nieco działanie tajskiej maści – przyjemne odprężenie. Codzienne treningi i Tatry to jednak było zbyt mało, aby wystawić przekonującą, pozytywną opinię, bowiem jest z pewnością wiele kosmetyków w podobnym przedziale cenowym, które spisałyby się podobnie w takich warunkach. Dlatego postanowiliśmy zabrać produkty na nasz ekstremalny wyjazd na Dziki Zachód. Przez 2 tygodnie biegaliśmy po amerykańskich Parkach Narodowych w niewyobrażalnych wręcz upałach a także na dużych wysokościach. Słońce było wszechobecne a dni niezwykle długie i ciężkie. Rano wyjeżdżaliśmy z motelu do kolejnego parku, tam kilkugodzinna marszobiegowa wycieczka w pełnym słońcu oraz późno popołudniowa obiadokolacja, prysznic i sen. I tak 14 razy. 40-45 stopniowy upał stał się już normalnością, przy 26-28 stopniach chodziliśmy w bluzie. Trudno to sobie wyobrazić, jeśli nie przeżyje się tego na własnej skórze, ale nasza skóra naprawdę to przeżyła. Pył, piach, kurz, czerwona ziemia, rozgrzany do piekielnej temperatury asfalt, śnieg i kamienie – było wszystko po prostu. Stosowaliśmy filtr UV 50-tkę. Był jak średniowieczna zbroja – chronił skutecznie, żadnych podrażnień, żadnych poparzeń, żadnej wysypki. Kremy pielęgnacyjne sprawiły, że po naszych twarzach nie było widać, przez jakie piekło przeszliśmy. Ostateczną próbą, dla BeBrave była Dolina Śmierci. To tam testuje się prototypy aut przed dopuszczeniem do sprzedaży. Jeżdżą foliowane po najgorętszym miejscu na ziemi w górę i w dół. Jeśli wytrzymają to ekstremum to nie zawiodą użytkowników, bo niby gdzie może być gorzej? Dolina Śmierci to najbardziej niegościnne miejsce świata – w powietrzu unosi się niepokój, życie umiera. Żar jest bezlitosny. Postanowiliśmy wybrać się na przebieżkę po rozgrzanym do 70 stopni asfalcie. Wystartowaliśmy w najniżej położonym miejscu -86 m.p.p.m. i jednocześnie najgorętszym. Ponad 56 stopni w cieniu – to najwyższa temperatura, jaką tam zanotowano. My pod koniec sierpnia mieliśmy 52,2 stopnia (0,8 do rekordu wszech czasów w sierpniu), było potwornie. 8-kilometrowy bieg bez nieustannego wsparcia auta za to z nieustająco towarzyszącym lękiem przed utratą przytomności. W tak silnym słońcu i przy tak wysuszającym wietrze spierzchły mi wyłącznie wargi, bowiem ich nie posmarowałem – reszta przetrwała w świetnej kondycji. Po takich przejściach i po tak ekstremalnych testach, możemy oboje jasno stwierdzić, że jakość produktów znacznie przewyższa ich cenę. Żeby wystawić szóstkę, musiałyby same biegać, ale 5+ zdecydowanie możemy tym kosmetykom wystawić. Zobaczymy czy zimowy krem na niskie temperatury oraz wilgoć będzie równie skuteczny, ale jeśli jego, jakość jest podobna do kremów i filtrów to chyba czas na obóz na Syberii. Autor: Aleksandra Niwińska i Maciej Żukiewicz – trenerzy bbl Ożarów Mazowiecki Więcej o marce BeBrave znajdziecie TUTAJ

BeBrave – ekstremalny test kosmetyków dla biegaczy

Słuchawki TITANIUM TREKZ – nowy wymiar słuchania muzyki

Dla wielu biegaczy słuchawki podczas treningu są tak niezbędne jak buty. Tak dokładnie jest i w moim przypadku. Lubię podczas interwałów czuć w uszach moc rockowych gitar, na długich wybieganiach słuchać audiobooków, a w górach raczyć się poezją śpiewaną. Dobre słuchawki to podstawa. Przez ostatnie lata przetestowałem kilkanaście różnych modeli słuchawek: bezprzewodowe, z kablem, z pomiarem tętna, pałąkiem, od najtańszych po te za prawie 1 000 zł. Wszystkie z testowanych modeli były słuchawkami dousznymi. Do takich właśnie rozwiązań jesteśmy przyzwyczajeni. Niestety słuchawka w uchu izoluje od świata zewnętrznego, a przy głośniejszej muzyce zupełnie od niego odcina. Powoduje to wiele niebezpiecznych sytuacji. Istotną kwestią jest również komfort słuchania. Po 4 godzinach biegu uszy ze słuchawką w środku, po prostu zaczynają boleć. Trzeba wtedy je ściągać, chować do plecaka i dobrze schować aby ich nie zgubić. Jest to po porostu niewygodne. Opisane powyżej problemy zniknęły, kiedy otrzymałem do testów słuchawki TITANIUM TREKZ. Ich konstrukcja oparta jest na innowacyjnej technologii przewodnictwa kostnego dźwięku. Technologia ta stosowana jest już z powodzeniem w medycynie u osób z zaburzeniami słuchu. Polega na przenoszeniu drgań wywoływanych przez specjalny sensor przylegający do kości jarzmowej. Podczas odtwarzania muzyki, drgania te przenikają do ucha wewnętrznego nie przez przewód słuchowy, ale przez kości. Efekt – ten sam. Jak to działa dokładnie możecie zobaczyć na tym filmie: Oto moja subiektywna ocena opisywanego sprzętu. Mocowanie: Zakładając TITANIUM TREKZ po raz pierwszy, za wszelką cenę chciałem głośniki umieścić w uchu. Nie mogłem się przyzwyczaić do tego, że sensory znajdują się obok małżowiny. To dziwne uczucie, wiec co chwilę je poprawiałem. Po kilku dniach kiedy się przyzwyczaiłem, zakładanie i umieszczanie sensorów przy uchu na kości, stało się zupełnie normalne. Dźwięk: Niestety to dla mnie nie najmocniejszy element TITANIUM TREKZ. W porównaniu ze słuchawkami dousznymi nie ma możliwości uzyskania mocy basu który wbija się w mózg, a szerokość przenoszonego pasma dźwięku jest doskonale słyszalna w każdym zakresie. Audiofile i miłośnicy łomotu w uszach będą rozczarowani. Nie jest jednak aż tak źle. U mnie chwilę trwało zanim znalazłem najlepsze miejsce styku moich kości z sensorami. Kiedy już je odkryłem, jakość słyszanych dźwięków zdecydowanie się polepszyła. Funkcjonalność: TITANIUM TREKZ w swoich rozwiązaniach dorównują topowym modelom bezprzewodowym. Wykonane w technologii bluetooth, z wysokiej jakości materiałów, są przyjemne w użytkowaniu. Sterowanie jest proste a wygodne przyciski intuicyjnie „wpadają pod palce” – nawet podczas intensywnego ruchu. Posiadają bardzo dobry mikrofon (słuchawki posiadają 2 mikrofony, dzięki czemu mogą redukować szumy), dzięki czemu rozmowy telefoniczne zachowują wysoką jakość. Bateria wytrzymuje 6 godzin co w zupełności wystarcza na długie biegowe trasy. Jeden z mankamentów, to zdarzające się dość często milisekundowe przerywania dźwięku. Jest kwestia połączenia bluetooth pomiędzy słuchawką i telefonem. Nie wiem jaka jest tego przyczyna, ale występuje dość często. Może to być oczywiście wina telefonu. Do testu wykorzystuje – HUAWEI P9. Podsumowanie: Podczas dwumiesięcznego testu, w TITANIUM TREKZ przebiegłem ponad 450 km. W większości były to dwugodzinne treningi. Znalazł się również jeden bieg górski trwający ponad 5 godzin. Zaproponowane rozwiązanie kostnego przewodzenia dźwięku, jest naprawdę bardzo dobre. Głównym atutem, dzięki któremu słuchawki zyskują moją wysoką opinię, jest to, iż nie odcinają mnie od przyrody. Mam ochotę słyszeć las, naciskam guzik off i słyszę. Nic nie blokuje mi dostępu dźwięków do ucha. Czuję potrzebę zadzwonić lub odebrać telefon, naciskam guzik i rozmawiam. Słyszę równocześnie wszystko dookoła. Poza tym nawet jak nic nie słucham, to uszy mam odciążone więc nie bolą. To dla mnie na długich trasach najważniejsze. A to, że bas nie jest tak intensywny a muzyka tak głośna? Nie szkodzi.   Autor:  Bartosz Konopka

Słuchawki TITANIUM TREKZ – nowy wymiar słuchania muzyki

Trening biegacza a kondycja skóry

Trening biegacza a kondycja skóry – rozmowa z Jarosławem Skrzyszowskim* reprezentującym markę kosmetyków BeBrave Skincare & Sport. BBL: Oboje jesteśmy pasjonatami biegania i sportu w ogóle. Sport to świetna przygoda, odreagowanie od codziennej rutyny, kondycja i zdrowie naszego ciała. Ale spotykam się z opiniami, że sport jest nie do przecenienia kiedy myślimy o naszym ciele i psychice, ale inaczej ma się sprawa kiedy chodzi o zdrowie naszej skóry. Jarosław Skrzyszowski: Dzisiaj amatorsko uprawiam bieganie i kolarstwo szosowe, w przeszłości byłem lekkoatletą sprinterem, później trenerem lekkoatletyki, a następnie przez wiele lat związany byłem z kluczowymi firmami farmaceutycznymi i kosmetycznymi i na każdym etapie mojego życia przyglądałem się jak zmienia się aktywność fizyczna Polaków i jak wpływa na jakość naszego życia. Jeszcze kilkanaście lat temu jakąkolwiek aktywność fizyczną deklarowało 6-7% dorosłych Polaków! Obecnie co raz trudniej spotkać osobę, która nie biega, nie jeździ na rowerze, nie pływa czy nie ćwiczy w klubie fitness…Doskonale! Jesteśmy co raz bardziej sprawni, aktywni, zdrowi. Dla każdego kto posmakował co to wysiłek i pokonywanie własnych słabości to prawdziwa radość i euforia … Ale okazuje się, że nie dla skóry twarzy! Aktywność fizyczna i uprawianie sportu to dla skóry twarzy nie lada wyczyn! BBL: Czy to oznacza, że wysiłek fizyczny tak dla całego ciała, ale nie dla skóry? J.S.: Badania wykazują, że już przy wysiłku przy którym tętno naszego serca zaczyna przekraczać 120 ud./min. – czyli już podczas intensywnego marszu, w skórze zachodzą zmiany, które swoją specyfiką i intensywnością znacznie różnią się od tego co dzieje się z naszą skórą w trakcie wykonywania normalnych funkcji życiowych. W rezultacie mogą one prowadzić do znacznego pogorszenia się stanu skóry i to pomimo regularnego stosowania nawet najbardziej renomowanych kosmetyków, których receptury nie zostały opracowane by działać w warunkach wysiłku fizycznego. Skóra osób ćwiczących w klubach fitness, biegających, jeżdżących na rowerze czy grających w tenisa wymaga zupełnie innej, specjalistycznej pielęgnacji. Potrzebuje kosmetyków zdolnych do efektywnego działania w bardzo trudnych warunkach intensywnych zmian parametrów biochemiczny i środowiskowych. BBL : Co dokładnie dzieje się ze skórą w czasie wysiłku fizycznego? J.S.: W trakcie wysiłku fizycznego w naszym organizmie wszystkie procesy przemian biochemicznych przyspieszają i przebiegają z większą intensywnością. Nie do przecenienia jest ich pozytywny wpływ, zwłaszcza na układ krążenia, oddechowy i ruchowy. Wyzwalają hormony szczęścia: endorfinę i serotoninę. Jest jednak też drugie, ciemniejsze oblicze wysiłku, którego nie można zbagatelizować. To skutki uboczne pracy organizmu na „wysokich obrotach”, które mają szczególnie niekorzystny wpływ na kondycję, zdrowie i w konsekwencji urodę skóry. Skóra w trakcie wysiłku fizycznego szczególnie narażona jest na szereg czynników powodujących zaburzenia kondycji i zdrowia skóry takich jak zaburzenie równowagi pH, aktywacja i nadmiar wolnych rodników, nagromadzenie szkodliwych substancji m.in. sodu, chloru, kwas moczowego, kwas mlekowego. Nie bez znaczenia są też specyficzne skurcze mięśni mimicznych o charakterze ciągłym. Szczególnie niebezpieczne jest oddziaływanie promieniowania UV. Wszystkie wymienione czynniki mogą prowadzić do zmian o podłożu trądzikowym, stanów zapalnych, utraty jędrności i elastyczności, odwodnienia i przyśpieszonego procesu starzenia się skóry. W rezultacie możemy mieć do czynienie z „twarzą biegaczki(a)”. BBL : Co to takiego „twarz biegaczki(a)”? J.S.: To stan i wygląd skóry twarzy nie przystający do pięknego wysportowanego ciała. Szczupłe wytrenowane nogi, świetna sylwetka i idealnie wyrzeźbiony brzuch, a gdy dokładniej przyjrzeć się twarzy, można stwierdzić, że niewątpliwie nie przystaje do reszty ciała, ponieważ jest starsza. Przynajmniej u takiej osoby, która nie dba o nią tak, jak powinna, czyli nie stosuje odpowiednich kosmetyków. Mamy wtedy do czynienia z tak zwaną „twarzą biegaczki(a)”. BBL : Czy podczas biegania jesteśmy szczególnie narażeni na pogorszenie stanu naszej skóry. Jeżeli tak to czy jesteśmy w stanie się przed tym obronić? J.S.: Okazuje się, że trening biegacza niesie ze sobą jeszcze dodatkowe zagrożenia jakimi są długotrwałe oddziaływanie zmiennych warunków atmosferycznych i trwający, nierzadko, kilka godzin wysiłek. Szukając rozwiązania dla skóry osób aktywnych dwa lata temu rozpoczęliśmy badania i testy formuł preparatów, które sprostałby tym wszystkim wspomnianym zagrożeniom. Dzięki współpracy grupy naukowców i specjalistów z wielu dziedzin takich jak dermatologia, medycyna estetyczna, kosmetologia oraz fizjologia wysiłku sportowego powstały kosmetyki BeBrave Skincare & Sport, które okazały się doskonałą bronią w walce o zdrową skórę osoby aktywnej. Myślę, że kluczowe było to, że w procesie tworzenia preparatów uczestniczyły i testowały je osoby uprawiające amatorsko wiele rodzajów aktywności fizycznej i rekreacyjnej, a także profesjonalnych sportowców – olimpijczyków, medalistów mistrzostw Polski, Europy i świata. W rezultacie udało nam się stworzyć linię kosmetyków nowej generacji, zawierającej ponad 200 różnych substancji i składników. W naszych kosmetykach połączyliśmy wyselekcjonowane składniki w optymalnych proporcjach i optymalnym dla prawidłowego funkcjonowania skóry odczynie pH. Unikalne formuły zawierają kompozycję protein, lipoptydów, retinolu, substancji nawilżających i rozświetlających, antyoksydantów, szeregu witamin i wyciągów roślinnych. W oparciu o obiektywne opinie, które docierają do nas od dziesiątek osób, które już stosują nasze preparaty, mogę śmiało stwierdzić, że udało nam się stworzyć gamę kosmetyków, które zapewniają doskonałe działanie prewencyjne, przeciwdziałające oznakom starzenia, destrukcyjnemu działaniu wolnych rodników, uszkodzeniom wywołanym promieniowaniem UV, a także pomagające skórze odzyskać jej młodość. BBL : Musimy przyznać, że to co usłyszeliśmy na początku naszej rozmowy o skórze osób aktywnych brzmiało nieco niepokojąco, jednak na końcu przekonał nas pan, że można temu zaradzić kiedy wie się co i jak stosować. J.S.: Właśnie tak. Żyjemy w czasach kiedy nauka skutecznie spieszy nam z pomocą w najtrudniejszych sytuacjach dotyczących naszego zdrowia. Tak właśnie jest i w tym przypadku. Odważmy się walczyć o zdrową skórę z BeBrave Skincare & Sport. BBL : Dziękujemy i do zobaczenia na treningach BiegamBoLubię.   *Jarosław Skrzyszowski – w przeszłości zawodnik i trener lekkoatletyki. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku oraz studiów MBA w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Przez wiele lat osoba zarządzająca w międzynarodowych firmach farmaceutycznych i kosmetycznych. Od 10 lat związany z rynkiem kosmetyków profesjonalnych. Współzałożyciel i prezes BeBrave Group Sp. z o.o.

Trening biegacza a kondycja skóry

PolecamyBoLubimy

Zapisz się do naszego newslettera aby być na bieżąco z najnowszymi informacjami.
Zapisz się
Top