Aktualności

Ponad 3500 zawodników wystartuje w 3. PKO Bydgoskim Festiwalu Biegowym!

27 maja 2018 roku odbędzie się trzecia edycja PKO Bydgoskiego Festiwalu Biegowego.   To największa impreza biegowa w Bydgoszczy, w ramach której zostaną rozegrane: * bieg na 10 kilometrów * półmaraton * zawody rolkarskie (10 i 21 km) * animacje sportowe dla dzieci i młodzieży * bezpłatny i otwarty dla wszystkich test w biegu na 100m Trzecia edycja PKO Bydgoskiego Festiwalu Biegowego cieszy się niebywałą popularnością biegaczy. Start i meta oraz główne atrakcje dla kibiców zlokalizowane są na terenie Stadionu Zawiszy w Bydgoszczy.   To naprawdę jest festiwal!   Weekendowa impreza w Bydgoszczy to nie tylko sportowa rywalizacja, walka o rekordy życiowe czy żywiołowe dopingowanie zawodników. Tak jak w ubiegłym roku również na kibiców czekać będzie mnóstwo atrakcji. Dla tych, którzy lubią zjeść, w strefie kibica przygotowana zostanie bogata oferta food trucków, ale także bardzo ciekawe expo. Będą gwiazdy i komplet ambasadorów programu biegowego PKO Banku Polskiego: Karolina Gorczyca, Paweł Januszewski i organizator festiwalu – Sebastian Chmara. W ustawionych przez Bank namiotach, wszyscy zainteresowani będą mogli przejść bezpłatne badania w Strefie Serca, zasięgnąć porad dietetyka a także wziąć dział w pokazach pierwszej pomocy i robieniu koktajlów na rowerze. Specjalnie dla najmłodszych, tradycyjnie już, Bank przygotuje pełne atrakcji lekkoatletyczne miasteczko. – Jesteśmy partnerem największych biegów w Polsce. Od pierwszej edycji jesteśmy zaangażowani w PKO Bydgoski Festiwal Biegowy. Cieszy nas rosnące zainteresowanie zainteresowaniem imprezą, nie tylko u Bydgoszczan – mówi Marcin Robaczewski, dyrektor ds. sprzedaży w Regionalnym Oddziale Detalicznym PKO Banku Polskiego w Bydgoszczy.   Dodatkowe atrakcje dla kibiców   Szybka Setka W sobotę, 26 maja w godzinach 14:00 – 18:00 zapraszamy wszystkich amatorów biegania do sprawdzenia się w biegu na 100 metrów. Na głównej bieżni legendarnego Stadionu Zawiszy będzie można wziąć udział w teście i ustanowić swój rekord życiowy na tym sprinterskim dystansie. Zapewniamy profesjonalny pomiar czasu i głośny doping! Udział jest bezpłatny, a pierwszych 500 uczestników otrzyma worki na sprzęt sportowy od 4F i organizatorów 3. PKO Bydgoskiego Festiwalu Biegowego! W akcji może wziąć udział każdy, niezależnie od wieku, poziomu sportowego!   Food Truck Festiwal Również w tym roku w ramach Festiwalu zapraszamy na Food Truck Festiwal czyli zlot mobilnych barów i restauracji ze specjałami z całego świata. Zamień na jeden dzień swój domowy posiłek lub ulubioną restaurację na pyszny posiłek przyrządzony przez pasjonatów! Kilkanaście restauracji ze zróżnicowanym menu będzie czekać na Bydgoszczan na terenie Zawiszy! Pizza, frytki i burgery, ale też toasty, tortille i naleśniki, a także gofry, lody – restauracje na kółkach, czyli food trucki zawojowały polskie miasta i stały się obowiązkowym elementem ich krajobrazu! Food Truck Festiwal będzie czynny w następujących terminach: 26 maja (sobota): 12:00 – 21:00 27 maja (niedziela): 9:00 – 18:00   Cel nie tylko sportowy Podczas 3. PKO Bydgoskiego Festiwalu Biegowego można wziąć udział w akcji „biegnę dla…” i pomóc 2-letniej Weronice oraz 39-letniej Kasi. Weronika urodziła się ze złożoną wadą serca (HLHS) i zespołem heterotaksji. Wymaga kolejnej operacji i specjalistycznego sprzętu. Dziewczynka jest podopieczną Fundacji Serce dziecka. Kasia urodziła się z dziecięcym czterokończynowym porażeniem mózgowym. Ma za sobą wiele zabiegów. Obecnie szansą na poprawę jej stanu zdrowia jest operacja w USA. Kasia jest podopieczną Fundacji „Kawałek Nieba”. Aby pomóc, wystarczy przypiąć do koszulki kartkę z napisem „biegnę dla Weroniki i Kasi” i dotrzeć z nią do mety. Zaangażowanie zawodników, którzy pobiegną z kartką zostanie przeliczone na konkretną pomoc – Fundacja PKO Banku Polskiego przekaże darowiznę. Kartki-identyfikatory akcji będzie można odbierać w Biurze Zawodów mieszczącym się w sali konferencyjnej Stadionu Zawisza w Bydgoszczy przy ul. Gdańskiej 163, u przedstawicieli PKO Banku Polskiego, w sobotę 26 maja w godzinach 9-20 oraz w niedzielę 27 maja od 7 do 9. Od 2013 r. odbyło się blisko 350 takich akcji, w których wzięło udział ponad 136 tys. osób. Fundacja wsparła do tej pory 390 beneficjentów kwotą ponad 4,7 mln zł.   O 3. PKO Bydgoskim Festiwalu Biegowym PKO Bydgoski Festiwal Biegowy uzyskał tytuł „Biegowe Wydarzenie Roku 2015/2016” na Gali w Krynicy-Zdroju, pokonując 123 imprezy biegowe z całego kraju Festiwal odbył się po raz pierwszy w maju 2016 roku i zgromadził ponad 2500 zawodników. W drugiej edycji brało udział już ponad 3000 uczestników, w tym setki dzieci i młodzieży. Wydarzenie jest największą imprezą biegową w Bydgoszczy! PKO Bydgoski Festiwal Biegowy posiada certyfikat Trzech Gwiazdek organizacji European Athletics w ramach europejskiego projektu – „Running for All”.   15 września 2018 roku zapraszamy na 4. PKO Bieg Charytatywny. Będziemy rywalizować i pomagać na 12 stadionach lekkoatletycznych w całej Polsce – w Bydgoszczy, Gdańsku, Kaliszu, Koszalinie, Krakowie, Kutnie, Lidzbarku Warmińskim, Lublinie, Łomży, Rudzie Śląskiej, Warszawie oraz Wrocławiu. Okrążenia uczestników przeliczone zostaną na posiłki dla najbardziej potrzebujących dzieci. Zapisy startują 28 sierpnia br. Więcej o programie „PKO Biegajmy razem” łączącym popularyzację zdrowego stylu życia z ideą dobroczynności, można przeczytać na stronach: www.biegajmyrazem.pkobp.pl www.bankomania.pkobp.pl/biegajmy-razem www.facebook.com/PKOBankPolskiBiegajmyRazem www.instagram.com/pkobiegajmyrazem www.twitter.com/biegajmy_razem

Ponad 3500 zawodników wystartuje w 3. PKO Bydgoskim Festiwalu Biegowym!

BiegamBoLubię: biegacze czy jogini?

W minionym tygodniu podczas zajęć naszej biegowej akcji, nad bieganiem władzę przejęło… rozciąganie. Tak! Nielubiany element gimnastyki podczas lekcji WF, kojarzący się z nieprzyjemnym bólem, stękaniem oraz nieprzykładaniem się. Czy udało się nam zmienić to podejście? Sprawdźmy, co z tego wyszło. W tym sezonie jeszcze nie gościliśmy w Lidzbarku Warmińskim, zatem biegniemy długim, rozciągniętym krokiem na północ Polski. – Piękna słoneczna pogoda, choć przez cały dzień chwilami padało. W nagrodę liczna grupa otrzymała wspaniały zachód słońca i tęczę. – relacjonuje trener Marek Olszewski. W takich okolicznościach przyrody rozciąganie mogło być, zatem czystą przyjemnością. – Trening podzieliliśmy na trzy części, w każdej były ćwiczenia rozciągające nóg, rąk i kręgosłupa. W trzeciej pojawiły się siady płotkarskie i ćwiczenia w siadach. Po dwóch pierwszych częściach nastąpił spokojny bieg lub marszobieg. Po trzeciej przeszliśmy do przebieżek na trawie. Najbardziej podobały się ćwiczenia w parach, okazały się bardzo integracyjne. Na koniec zajęć, tradycyjne przybijanie piątek – wynika z tego, że w Lidzbarku spisali się wzorowo. A jak było w innych miejscowościach? W Białymstoku biegacze wcielili się w rolę joginów. Oj, łatwo nie było. Ale czego się nie robi dla zdrowia i prawidłowej sylwetki prawda?  – Cóż to były za kombinacje. Stretching nie jedno ma imię i nie jeden jest sposób, aby rozciągnąć się w czasie i po treningu. Dzisiaj wybrałam elementy jogi dla biegacza. Ten sposób rozciągania całego ciała sprawiał na początku niektórym trochę problemów, ale po zapoznaniu sie z pozycjami układanka stała się prostsza – tak było na treningu u Agnieszki Dąbrowskiej i Elżbiety Wiszenko. Na północy, zatem rozciągnięci, na wschodzie nawet chyba jeszcze bardziej. Zatem nie pozostaje nic innego, jak zrobić sznurek i powędrować na zachodnie krańce Polski. Czy tam też solidnie się gimnastykowali? Aby odpowiedzieć na to pytanie odwiedziliśmy Lubin. Trener Andrzej Szczupak nie oszczędzał swoich podopiecznych, ale oczywiście wszystko dla ich dobra. Rozciągnięty mięsień, to bardziej sprawny biegacz. – Wykonaliśmy ćwiczenia rozciągające w formie statycznej i dynamicznej na wszystkie partie ciała. Zaczynając od pozycji leżącej przodem, tyłem, bokiem, poprzez klęk na czworakach, klęk w wypadzie oraz na pozycji stojącej kończąc. Wykonaliśmy także kilka ćwiczenia wzmacniających, stabilizujących kręgosłup, korpus ciała, oraz wzmacnianie mięśni nóg tzw. dwunastka biegacza – trzeba przyznać, że roboty mięli tam sporo, ale tylko ciężka i systematyczna praca daje efekty. Po zajęciach w Lubinie jesteśmy tacy rozciągnięci, że bez trudu robimy szpagat i wędrujemy na południe. – Zajęcia rozpoczęliśmy 10-minutowym truchtem i rozgrzewką w truchcie oraz marszu. Następnie wykonaliśmy stretching statyczny w pozycjach siedzących (niskich), a także w pozycjach wysokich. Staraliśmy się każdą pozycję rozciągającą wytrzymać około 30 sek. i delikatnie, w miarę możliwości dociągać (bez dynamicznych ruchów). Następnie wykonaliśmy kilka luźnych, technicznych rytmów na znacznikach. Na koniec zajęć uczestnicy biegali 12 x 100 m, na 100 metrowej przerwie w marszu lub lekkim truchcie – tak przyjemne zajęcia odbyły się w ubiegłym tygodniu w Rzeszowie pod okiem Justyny i Marcina Pękali. Od samego czytania relacji jakby nogi luźniejsze prawda?

BiegamBoLubię: biegacze czy jogini?

TrenujemyBoLubimy – płotki lekkoatletyczne, cz. 7

Na najbliższym spotkaniu zapoznacie się z bardzo przydatnymi ćwiczeniami ogólnorozwojowymi z wykorzystaniem płotków. Zapewne z przerażeniem oglądacie zawody lekkoatletyczne, gdzie mężczyźni pokonują je w zawrotnym tempie na wysokości 107 centymetrów. Spokojnie, nikt nie będzie Was namawiał do biegania, lecz to marszu. Od kulomiota przez skoczka po sprintera a na maratończyku kończąc, lekkoatleci wykonują ćwiczenia płotkarskie, bowiem jest to doskonały sposób na usprawnienie swojego ciała. Marsze na płotkach poprawiają mobilność w stawach, są takie świetną formą dynamicznej gibkości. Wymuszają tzw. cechy lekkoatletyczne, które kształtują technikę biegu tj. palce na siebie, biodro wypchnięte do przodu, praca kolanem i rękoma. Ustawione płotki niejako wymuszają poprawne ruchy, bowiem inaczej najzwyczajniej w świecie o nie zahaczymy. Jak będzie wyglądać trening? Po wprowadzającym truchcie przejdziemy do ćwiczeń adaptujących do późniejszych zmagań na płotkach. Najpierw trochę wymachów lekkoatletycznych oraz pędzli, których zadaniem będzie rozruszać wasze stawy biodrowe. Kolejny krok to ćwiczenia rozciągające w siadach płotkarskich. Po takim przygotowaniu, przyjdzie czas na płotki. Klasyczne marsze na płotkach składają się z przejść; nogą zakroczną na jeden krok (bez pustych kroków pomiędzy płotkami) i na trzy kroki (z marszem wysoko uniesionymi kolanami), nogą atakującą w takiej samej konfiguracji, oraz przejściami przez środek. Gdy oglądamy zmagania płotkarzy, nogą atakującą jest ta wyprostowana, wyprowadzana do przodu, a zakroczna kończy ruch. To tak dla waszego wyobrażenia. Każdy z was wykona przynajmniej cztery przejścia na każdą nogę, aby spróbować nauczyć się ruchu. Nie przejmujcie się niepowodzeniami, nie będzie przychodzić to łatwo, ale gdy się przełamiecie poczujecie różnicę, jaką dają te ćwiczenia, w przyszłości trenerzy będą je oczywiście wplatać np. na zajęciach wakacyjnych. Podstawowe marsze lekkoatletyczne to nie wszystkie ćwiczenia, które wykonuje się na płotkach. Są także przejścia pod płotkami, przedmachy, przejścia bokiem i wiele, wiele innych. Trenerzy w waszych lokalizacjach zaprezentują swoje pomysły. Z pewnością będzie przy tym sporo śmiechu i dobrej zabawy. Ciekawostka Na koniec kilka danych liczbowych. Mężczyźni w biegu na 110 metrów przez płotki muszą uporać się z płotkami o wysokości 107 cm, a kobiety w biegu na 100 metrów przez płotki z wysokością 84 cm. Każdy ma za zadanie pokonać 10 płotków, dlatego u mężczyzn dystans jest przedłużony, gdyż nie mieściliby się pomiędzy płotkami w tzw. rytmie trzykrokowym. Dawniej natomiast panie biegały na 80 metrów. W biegu na 400 metrów również zawodnicy i zawodniczki mają do pokonania 10 płotków. Ich wysokość także się różni. U mężczyzn jest to 91 cm, a u kobiet 76 cm.

TrenujemyBoLubimy – płotki lekkoatletyczne, cz. 7

Informacje

Ćwicz gdziekolwiek chcesz z vívosport – inteligentnym monitorem aktywności z GPS od Garmin

W sprzedaży dostępny jest już vívosport™ – inteligentny monitor aktywności z całodobowym, nadgarstkowym pomiarem tętna Elevate™ i wbudowanym GPS-em, umożliwiający dokładne monitorowanie każdego spaceru, biegu czy przejażdżki rowerowej. Dzięki kolorowemu, dotykowemu i zawsze widocznemu ekranowi Garmin Chroma™ oraz nowym wbudowanym aplikacjom przeznaczonym do różnorodnych form aktywności fizycznej – od treningu siłowego, przez jazdę na rowerze po trening kardio – vívosport doskonale sprawdza się zarówno w trakcie ćwiczeń w zamkniętych pomieszczeniach, jak i na świeżym powietrzu. Inteligentne powiadomienia pozwalają na pozostanie w kontakcie podczas ćwiczeń, a narzędzia monitorujące poziom kondycji fizycznej i dobrego samopoczucia dostarczają wartościowych informacji, takich jak wiek sprawnościowy czy poziom stresu. Ten niezwykle smukły monitor, który można bez obaw nosić także w trakcie pływania i kąpieli, wyposażony jest w baterię zapewniającą działanie do 7 dni w trybie smartwatch i do 8 godzin w trybie GPS. Dzięki temu jest idealny dla osób żyjących w ciągłym ruchu. „Zdajemy sobie sprawę, że klienci wolą lekkie opaski do ćwiczeń, a jednocześnie nie chcą rezygnować z funkcji, które są dostępne w zegarkach typu smartwatch” – mówi Jakub Szałamacha, Marketing Manager Garmin Polska – „Wybierając vívosport, użytkownik otrzymuje kombinację najlepszych cech inteligentnego monitora aktywności i sportowego zegarka, zamkniętą w niezwykle płaskiej i smukłej obudowie”. Monitoruj kondycję i trenuj gdzie chcesz W vívosport znajdziemy przydatne narzędzia monitorujące kondycję fizyczną, jak np. pułap tlenowy i wiek sprawnościowy, które dostarczają użytkownikom wartościowych danych na temat zmian poziomu sprawności fizycznej. Zwiększona aktywność – np. żwawe spacery z psem lub trening biegowy – pozwolą z czasem poprawić te wartości. Dzięki pomiarom HRV (zmienność rytmu serca) vívosport umożliwia również monitorowanie poziomu stresu w ciągu dnia. Możliwość podglądu bieżącego poziomu stresu na nadgarstku oraz jego rozkładu w dłuższej perspektywie czasowej w aplikacji Garmin Connect™ pozwala klientom zidentyfikować schematy i rozważyć wprowadzenie zmian w stylu życia, które pozwolą uniknąć stresowych sytuacji lub lepiej sobie w nich radzić. Stoper relaksacyjnej metody oddechu Four-Fold Breath pomaga użytkownikom zniwelować stres i odpocząć. Wbudowane aplikacje, przeznaczone do spacerowania, biegu, jazdy na rowerze, treningu tlenowego i siłowego, czynią z vívosport idealny gadżet do joggingu po okolicy, intensywnego treningu interwałowego (HIIT) czy liczenia powtórzeń i serii na siłowni. Dzięki Garmin Move IQ™ vívosport automatycznie klasyfikuje różne ćwiczenia, co sprawia, że analiza treningu staje się jeszcze prostsza. Pozostań w kontakcie – w każdym miejscu, o każdej porze Nie pozwól, aby Twoi najbliżsi martwili się o Ciebie w trakcie treningu na zewnątrz. Funkcja LiveTrack4 będzie gromadzić informacje o aktywności i aktualnej lokalizacji w czasie rzeczywistym. Wybrane osoby otrzymają na adres e-mail, Facebooka lub Twittera wiadomość z linkiem do strony, na której znajdują się informacje o położeniu połączonego urządzenia vívosport. Vívosport to jedyna opaska do ćwiczeń wyposażona w funkcję LiveTrack. Bądź na bieżąco również w trakcie treningu i odbieraj alerty wibracyjne dotyczące wiadomości e-mail, SMS-ów, połączeń, przypomnień z kalendarza, powiadomień z aplikacji i mediów społecznościowych oraz wiele innych z powiązanego smartfona4. Za pomocą vívosport użytkownicy będą mogli również ustawić muzykę na smartfonie, wysłać alarm w celu zlokalizowania zgubionego telefonu, a także sterować kamerą Garmin VIRB® (sprzedawaną oddzielnie). W ciągu dnia vívosport będzie automatycznie synchronizować się z aplikacją mobilną Garmin Connect w celu zapisywania statystyk i zapewnienia łatwego dostępu do tych danych. W internetowej społeczności Garmin Connect użytkownicy mogą zobaczyć swoje treningi, ćwiczenia siłowe, poziomy stresu i cykle snu przedstawione w formie szczegółowych wykresów. Wyświetl swoje treningi na powietrzu na szczegółowej mapie, rywalizuj w cotygodniowych wyzwaniach i połącz się z innymi entuzjastami fitnessu – wszystko to z kompatybilnego smartfona lub komputera.   Vívosport, niezastąpiony towarzysz treningów w pomieszczeniach i na zewnątrz, wyposażony jest w czytelny w pełnym słońcu, niewygaszający się kolorowy ekran dotykowy Garmin Chroma oraz niezwykle cienką, sportową opaskę, dostępną w kolorach czarnym/szarym (mały/średni i duży), czarny/fuksja (tylko mały/średni) i czarny/limonkowy (tylko duży). Sugerowana cena detaliczna vívosport wynosi 199,99 USD. Więcej informacji można znaleźć na stronie Garmin.com/vivo. Dynamicznie rozwijający się segment fitness firmy Garmin opracowuje technologie wspomagające i promujące zdrowy, aktywny tryb życia. Niezależnie kim jesteś: biegaczem, kolarzem, pływakiem, triathlonistą, czy po prostu chcesz pozostawać aktywną osobą – Garmin ma w ofercie produkty, które pomogą osiągnąć sportowe i zdrowotne cele. Firma Garmin od lat jest pionierem technologii GPS, urządzeń bezprzewodowych i aplikacji przeznaczonych dla osób prowadzących aktywny tryb życia. Produkty Garmin znajdują zastosowanie w transporcie drogowym, wielu dyscyplinach sportowych, w sektorze marine, lotnictwie, aktywnościach outdoorowych i segmencie fitness.

Ćwicz gdziekolwiek chcesz z vívosport – inteligentnym monitorem aktywności z GPS od Garmin

Test butów Altra Torin 3.0 – biegaj bardziej

Inny niż wszystkie, dziwny, zabawny, trochę śmieszny – takie myśli mieliśmy, kiedy pierwszy raz zetknęliśmy się z tym butem. Nie pozostawało nic innego jak założyć je na nogi i ruszyć na testowe kilometry. Co z tego wyszło? Na początek trochę suchych faktów a potem subiektywnych odczuć. Trzeba przyznać, że Altra to ciekawa alternatywa na polskim rynku biegowym. Pochodząca z Utah w USA firma połączyła dwie filozofie – minimalistyczną i maksymalistyczną. Z jednej strony w Torin 3.0 znajdziecie mnóstwo amortyzacji, miękkości pod stopą na twardym bruku, z drugiej strony… zerowy drop. But wygląda masywnie – kawał słoniny pod stopą a waga średniej wielkości męskiego buta to 249 gramów, kobiecego niecałe 200 gramów. Lżejsze potrafią być tylko startówki lub kolce – to naprawdę solidny wynik. Są niezwykle szerokie, człowiek ma wrażenie, że projektowano je dla kaczuszki. Mamy znacznie więcej miejsca na palce niż w jakichkolwiek innym obuwiu. Zamiast schodzić, się do czubków, te buty rozchodzą się na boki dając możliwość rozszerzenia placów w bucie i grzebnięcia nimi. To właśnie charakteryzuję tę firmę – szerokość buta. Jeżeli w nich zaczną Was uwierać palce i schodzić paznokcie to czekają was już chyba wyłącznie klapki… Czas na wrażenia po krótszych, dłuższych, asfaltowych i leśnych przebieżkach. Ola Niwińska – wicemistrzyni świata w biegu 24-godzinnym, fizjoterapeutka, trenerka akcji BBL: do tej pory zawsze potrzebowałam przynajmniej miesiąca, aby „wyklepać” buty i nie odczuwać żadnej bolesności. Z uwagi na to, że jedną stopę mam bardziej pronującą a drugą bardziej neutralną, dolegliwości były związane z tym, że but nieco wżynał się w łuk stopy, która jest bardziej koślawa. Tutaj po raz pierwszy tego problemu nie było. W bucie jest dużo miejsca i stopa może pozostać taką jaką jest. Są bardzo miękkie i lekkie. Kiedy pierwszy raz je założyłam, miałam wrażenie, że lecę na pięty, byłam bowiem przyzwyczajona do większego dropu. W większości butów pianki i systemów jest zdecydowanie więcej w okolicach pięty, dlatego na początku było dziwnie stanąć w nich na nogach. Podczas biegu tego wrażenia już nie ma, bardzo miękkie śródstopie sprawia, że przyjemnie się na nim ląduje. But przez swoją budowę wymusza niejako aktywniejszą pracę stopą, nie będziemy w nim tak ochoczo i ciężko lądować na pięcie, tylko zaczniemy bardziej naturalnie przepychać się szybciej w stronę palców. Gdy się biegnie, jest bardzo stabilnie, bowiem tak szeroka podeszwa sprawia, że niemal niemożliwym byłoby stawianie stopy na zewnętrzną część lub na wewnętrzną. To taka biegowa płetwa o pierzastej wadze.  Jedyny mankament tych butów to zbyt krótkie sznurówki, jeśli ktoś nie wiąże butów mocno i ich nie ściągnie, to ledwie ich starcza. Maciej Żukiewicz – polubiłem się z tymi butami, choć trzeba przyznać, że mam doświadczenie, bowiem przez wiele lat biegałem w kolcach lekkoatletycznych, które mają nawet wyżej palce niż piętę i zamiast pianki mają plastik (sprinterskie). Tutaj luksus w postaci bardzo grubej pianki sprawił, że stosunkowo dynamiczny but sprawdziłby się bez problemu w asfaltowym ultra. Mam mocno supinującą stopę – w niemal każdych butach lądowałem na jej zewnętrznej części i zawsze biegałem we wkładkach, jednak dzięki szerokości Torin 3.0 stopa ląduje bardziej naturalnie. Informacja jest potwierdzona, po obserwacjach biegających za moimi plecami. Biega się przyjemnie zarówno na prędkościach 6:00 min/km jak i poniżej 4:00 min/km, jednak nie jest to but dla leniwych. Nie oddaje tak mocno energii z pięty, po prostu trzeba się efektywnie odbijać. Na początku z pewnością jest to wadą, jednak gdy wejdzie nam to w nawyk a te buty to wymuszą, zaczniemy „biegać bardziej”, lepiej wykorzystywać stopę podczas biegu. Co za tym idzie będziemy mniej męczyć mięśnie ud. Ekonomika przemieszania się powinna na tym znacznie zyskać. Na przodostopiu jest tyle miejsce, że spokojnie, zmieściłby się tam jeszcze  jeden palec. Dodatkowo przód buta jest wzmocniony, przekonałem się o tym uderzając czubem o korzeń na szlaku w Kampinoskim Parku Narodowym i zabezpieczenie zdało egzamin. Przewiewności buta w tych warunkach sprawdzić nie sposób, trzeba by było poczekać przynajmniej do maja. W tych warunkach spisuje się bardzo dobrze. Podsumowując Torin to ukłon w stronę naturalnego, ładnego biegu, bez mnóstwa systemów i stabilizacji przy tym daje poczucie, że w miejskiej dżungli biegnie się jak po perskim dywanie. Nie wszyscy się w nim odnajdą, jednak osoby, które oczekują więcej swobody, którym puchną stopy, których coś do tej pory uwierało, gniotło lub nie znaleźli czegoś z bardzo dużą amortyzacją a jednocześnie nie tracącego zbytnio z dynamiki – powinny tego buta spróbować.  Buty do kupienia w sklepie TriCentre   

Test butów Altra Torin 3.0 – biegaj bardziej

BeBrave – ekstremalny test kosmetyków dla biegaczy

Recenzje i testy produktów są zazwyczaj poprzedzone kilkoma dniami użytkowania. Trudno o w miarę obiektywną opinię, jeśli sprawdza się coś „na szybko”. Postanowiliśmy, zatem zabrać kosmetyki na prawdziwy poligon doświadczalny, w warunki, w których zapewne nie sprawdzał ich sam producent. Co z tego wyszło? Setki kilometrów biegania, tysiące metrów przewyższenia, dziesiątki stopni amplitudy temperatur, góry, doliny, słońce, wiatry, woda – można by rzec, że taka praca. Wspólnie z wicemistrzynią świata w biegu 24-godzinnym Aleksandrą Niwińską najpierw wybraliśmy się na wysokogórski obóz w Tatrach. Pierwszy tydzień sierpnia okazał się upalny, na odsłoniętych szczytach mocno operowało słońce. Zrobiliśmy łącznie około 140 kilometrów, na każdej wycieczce korzystaliśmy z kremu z filtrem 30 od BeBrave. Warstwa ochronna utrzymywała się bardzo długo, mimo chłodzenia i polewania się wodą. Nie było żadnych oparzeń, jedynie zdrowa, brązowa opalenizna. Zazwyczaj nie stosuje żadnych kremów do twarzy i trenując latem skóra często się złuszcza. Postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie wystarczy maznąć się po policzkach i nastąpi jakaś znacząca zmiana. O dziwo nastąpiła, choć podchodziłem bardzo sceptycznie. Ola używała do tej pory zwykłych kremów, nieskierowanych do biegaczy. Po bieganiu stosowała krem nawilżający, regenerujący i rozświetlający a nieregularnie także koncentrat wygładzająco-nawilżający. Przez setki godzin spędzonych na dworze i tysiące wybieganych kilometrów oraz hektolitry potu, często miewała krostki, które praktycznie zniknęły. Po cięższych treningach stosowaliśmy także żel chłodząco-regenerujący, który wmasowywaliśmy w zmęczone mięśnie nóg. Lekki chłód przypominał nieco działanie tajskiej maści – przyjemne odprężenie. Codzienne treningi i Tatry to jednak było zbyt mało, aby wystawić przekonującą, pozytywną opinię, bowiem jest z pewnością wiele kosmetyków w podobnym przedziale cenowym, które spisałyby się podobnie w takich warunkach. Dlatego postanowiliśmy zabrać produkty na nasz ekstremalny wyjazd na Dziki Zachód. Przez 2 tygodnie biegaliśmy po amerykańskich Parkach Narodowych w niewyobrażalnych wręcz upałach a także na dużych wysokościach. Słońce było wszechobecne a dni niezwykle długie i ciężkie. Rano wyjeżdżaliśmy z motelu do kolejnego parku, tam kilkugodzinna marszobiegowa wycieczka w pełnym słońcu oraz późno popołudniowa obiadokolacja, prysznic i sen. I tak 14 razy. 40-45 stopniowy upał stał się już normalnością, przy 26-28 stopniach chodziliśmy w bluzie. Trudno to sobie wyobrazić, jeśli nie przeżyje się tego na własnej skórze, ale nasza skóra naprawdę to przeżyła. Pył, piach, kurz, czerwona ziemia, rozgrzany do piekielnej temperatury asfalt, śnieg i kamienie – było wszystko po prostu. Stosowaliśmy filtr UV 50-tkę. Był jak średniowieczna zbroja – chronił skutecznie, żadnych podrażnień, żadnych poparzeń, żadnej wysypki. Kremy pielęgnacyjne sprawiły, że po naszych twarzach nie było widać, przez jakie piekło przeszliśmy. Ostateczną próbą, dla BeBrave była Dolina Śmierci. To tam testuje się prototypy aut przed dopuszczeniem do sprzedaży. Jeżdżą foliowane po najgorętszym miejscu na ziemi w górę i w dół. Jeśli wytrzymają to ekstremum to nie zawiodą użytkowników, bo niby gdzie może być gorzej? Dolina Śmierci to najbardziej niegościnne miejsce świata – w powietrzu unosi się niepokój, życie umiera. Żar jest bezlitosny. Postanowiliśmy wybrać się na przebieżkę po rozgrzanym do 70 stopni asfalcie. Wystartowaliśmy w najniżej położonym miejscu -86 m.p.p.m. i jednocześnie najgorętszym. Ponad 56 stopni w cieniu – to najwyższa temperatura, jaką tam zanotowano. My pod koniec sierpnia mieliśmy 52,2 stopnia (0,8 do rekordu wszech czasów w sierpniu), było potwornie. 8-kilometrowy bieg bez nieustannego wsparcia auta za to z nieustająco towarzyszącym lękiem przed utratą przytomności. W tak silnym słońcu i przy tak wysuszającym wietrze spierzchły mi wyłącznie wargi, bowiem ich nie posmarowałem – reszta przetrwała w świetnej kondycji. Po takich przejściach i po tak ekstremalnych testach, możemy oboje jasno stwierdzić, że jakość produktów znacznie przewyższa ich cenę. Żeby wystawić szóstkę, musiałyby same biegać, ale 5+ zdecydowanie możemy tym kosmetykom wystawić. Zobaczymy czy zimowy krem na niskie temperatury oraz wilgoć będzie równie skuteczny, ale jeśli jego, jakość jest podobna do kremów i filtrów to chyba czas na obóz na Syberii. Autor: Aleksandra Niwińska i Maciej Żukiewicz – trenerzy bbl Ożarów Mazowiecki Więcej o marce BeBrave znajdziecie TUTAJ

BeBrave – ekstremalny test kosmetyków dla biegaczy

PolecamyBoLubimy

PolecamyBoLubimy

Zapisz się do naszego newslettera aby być na bieżąco z najnowszymi informacjami.
Zapisz się
close-image
Top