Aktualności

TrenujemyBoLubimy: gry i zabawy!

Zaczynają się wakacje. To czas wytchnienia, relaksu i odskoczni od codzienności. Wczujcie się w ich klimat razem z nami na najbliższych zajęciach BBL i dosłownie pobawcie się bieganiem! To będzie z najzabawniejszy trening, w jakim przyjdzie wam uczestniczyć. Każde dziecko wie, że bawiąc się można się wielu rzeczy nauczyć oraz solidnie się przy tym zmęczyć. Będziecie mieli okazję przypomnieć sobie swoje dzieciństwo poprzez zabawy ruchowe. Jeśli myślicie, że będzie lekko a trening będzie mało efektywny, to przyspieszony oddech szybko rozwieje wam wszelkie wątpliwości. Zabawy ruchowe są ciekawą odskocznią, uzupełnieniem i przełamaniem treningowej rutyny z racji zbliżających się wakacji, warto tę wiedzę zastosować. Czasem w lato zdarzy się tak, że po prostu nie będzie możliwości zrobić solidnego treningu biegowego. Będziecie gdzieś na urlopie i zwyczajnie nie będzie też takich chęci. Na plaży trafi się jednak mecz siatkówki plażowej – nic tylko skorzystać. Taka aktywność to doskonały trening koordynacji ruchowej oraz siły nóg, czy skoczności, ale przede wszystkim to świetna zabawa. Podobnie może zadziałać gra w koszykówkę, która w inny sposób niż zwykle was zmęczy, lub towarzyska gra ze znajomymi w piłkę nożną. Warto podczas wakacji raz na jakiś czas wpleść niecodzienny wysiłek w swoją aktywność fizyczną, aby odpocząć też psychicznie od ciągłego „nabijania” kilometrów. Na naszym najbliższym treningu nie zagramy w siatkówkę plażową, czy koszykówkę, ale nie będziemy też klasycznie biegać. Po ogólnorozwojowej rozgrzewce z krążeniami, wymachami, podskokami i delikatną gibkością trenerzy będą mieli okazję, aby popuścić wodzę swojej fantazji. Jako trening interwałowy proponujemy zabawkę w berka. Rodzajów i wariacji tej zabawy jest naprawdę mnóstwo. Kolejną ruchową grą może być tzw. murarz. Jedna bądź dwie osoby z grupy stoi na linii, którą ograniczamy np. bidonami. Grupa stara się przebiec z jednej strony na drugą, a dotknięta przez murarza osoba zaczyna tworzyć mur. Im więcej cegieł, tym trudniej przebiec, ale zmniejsza się też liczba osób biegających. Ciekawą formą rywalizacji są też wyścigi rzędów. W zależności od liczebności uczestników powinien nastąpić podział na 2 czy bądź 4 grupy, które utworzą rzędy. Od koncepcji trenera będzie zależeć czy będzie to standardowy bieg wahadłowy od linii do linii, czy po drodze będą jakieś zadania sprawnościowe. Możecie być jednak pewni, że emocji oraz śmiechu nie zabraknie. Na zakończenie beztroskich zajęć, roztruchtajcie wysiłek i solidnie się porozciągajcie. To już ostatnia porada treningowa przed wakacjami. Z kolejnymi ruszamy od pierwszego dzwonka w szkole. Na czas wolny lekcji się przecież nie zadaje, zatem bawcie się dobrze, bo nasza akcja trwa w najlepsze! Serdecznie zapraszamy na stadiony w całej Polsce, w tych samych miejscach i tych samych godzinach, co zwykle, jednak w wakacyjnej odsłonie, bez lektur obowiązkowych 

TrenujemyBoLubimy: gry i zabawy!

BiegamBoLubię: skoczność na miękkich nogach

Miniony tydzień biegowej akcji BBL nie upłynął wyjątkowo pod znakiem biegania. Cały czas udowadniamy, że nie jest to nudny i monotonny sport. Tym razem uczestnicy zajęć zmierzyli się z treningiem skoczności. Nietypowo zatem zamiast biegać po stadionach całej Polski, będziemy po nich skakać! No to hop! Pierwsze wybicie następuje z Polski centralnej. W mieście Łodzi z pozoru niemęcząca skoczność, wymęczyła biegaczy. – „Skakanie, hehe nawet się nie zmęczymy”. – Tak zareagowali na początku uczestnicy zajęć. – A jednak! Przebieżki po kilku skocznościowych ćwiczeniach były biegane na miękkich nogach … Fajnie ćwiczenia i coś nowego, co można wpleść w trening biegacza – zrelacjonował nam trener Mariusz Kotelnicki. Mocy nabierali także biegacze w innych miejscowościach, dlatego drugim skokiem dolatujemy Piotrkowa Trybunalskiego. Tam poprzeczka, którą należało przeskoczyć powędrowała naprawdę wysoko, bo nie dość, że trzeba było skakać, to jeszcze między innymi przez płotki. Trener Kacper Krzysztofik skonstruował swoim podopiecznym istny tor przeszkód. – Trening rozpoczęliśmy wcześniej przygotowując zestawy do ćwiczeń. Wykorzystaliśmy płotki, drabinki oraz inne elementy, dzięki którym uczestnicy mogli poprawić swoją skoczność. Rozpoczęliśmy od truchtu a następnie przeszliśmy to głównego punktu treningu – uczestnicy rzecz jasna sprostali wyzwaniom. Zmęczyć mógł się zarówno początkujący jak i zaawansowany biegacz. Trzecim odbiciem lecimy na drugą stronę Wisły do trenera Jerzego Nastańskiego, który zawsze gości biegaczy na warszawskiej Białołęce. Szkoleniowiec z doświadczeniem nabytym przez liczne treningi z młodzieżą zawsze kładł nacisk na ćwiczenia ogólnorozwojowe. Na treningu skocznościowym, który świetnie się w tę filozofię wpisuje, nie mogło ich po prostu zabraknąć. – Zajęcia BBL tradycyjnie już zaczęliśmy od truchtu z ćw. kształtującymi w biegu, ćw. rozciągające przy barierce boiska, el. techniki biegu I siły biegowej, przebieżki 3x60m, el. skoczności – podskoki bieżne, wieloskoki naprzemienne, trójskoki, podskoki typu A, podskoki typu C, marsze dynamiczne, rytmy skipowe. Rozbieganie ok 5min + ćw rozciągające – trzeba przyznać, że w stolicy kawał dobrej roboty zostało wykonane. Czas na lądowanie do piaskownicy w Siedlcach, gdzie piach zagrabiali trenerzy Łukasz Kosieradzki i Janusz Maciejewski. Tam urządzili sobie nawet małe zawody! – Po rozgrzewce ogólnej, uczestnicy zajęć doskonalili skoczność. Były skoki do piachu z miejsca z odbicia obunóż, z 3 kroków odbicie jednonóż oraz z 5 kroków. Odbył się szybki konkurs skoku w dal! Na koniec rozbieganie boso po trawie i solidna dawka ćwiczeń rozciągających – Przypomniały się lekcje WF-u i czasy czwórbojów lekkoatletycznych? Mamy nadzieję, że wróciły miłe wspomnienia. Dziękujemy za ten tydzień i do zobaczenia na kolejnych treningach!

BiegamBoLubię: skoczność na miękkich nogach

Bieganie z Dinozaurami – Raptor Run

W przepięknym parku rozrywki w Bałtowie, odbyła się pierwsza edycja biegu z przeszkodami o wyrazistej nazwie – Raptor Run. Mieliśmy okazję nie tylko objąć patronatem tą imprezę, ale również osobiście walczyć z naturalnymi przeszkodami Raptora. Bałtowski Park Rozrywki położony jest w dolinie rzeki Kamiennej. Otaczające ją lessowe wąwozy, skarpy i lasy tworzą doskonały jurajski klimat. Ogromna przestrzeń, na której umieszczono wiele atrakcji, sprzyja każdemu rodzajowi aktywności. Wybierając się na zawody w takie miejsca można śmiało jechać z małymi dziećmi i mieć 100% pewności, że nie będą się nudzić podczas naszych sportowych wyczynów. Park dinozaurów, safari, polskie zamki w miniaturze, świat koni i wiele innych atrakcji skutecznie wciągają dzieciaki – i nie tylko, do zabawy. RaptorRun to bardzo ciekawa oferta na tle innych tego typu biegów. Po pierwsze miejsce i dinozaury tworzą jedyny taki klimat w Polsce, po drugie większość przeszkód na trasie powstała w sposób naturalny, po trzecie bieganie przez lessowe wąwozy, „jurajskie” bagna oraz teren safari (zaglądając żywym zwierzętom z ogromnymi rogami prosto w oczy), robi spore wrażenie. Na trasie nie brakuje klasycznych dla tego typu biegów przeszkód, jednak tych wymagających intensywnej pracy na rękach nie ma za wiele. Dzięki temu nawet początkujący i debiutujący są w stanie walczyć z przeszkodą zamiast robić burpees lub jak kto woli diabełki. Do dyspozycji zawodników są dwa dystanse 6 oraz 12 kilometrów. Trasa dla najmłodszych jest również bardzo atrakcyjna. Zmagania najstarszych wiekowo dzieci były prawdziwym wyścigiem Ornitomimów z zaciętością godną Tyranozaurów. Miejsce jak i samo wydarzenie zasługuje na uwagę biegaczy, szczególnie tych z rodzinami. Szukając sposobów na godzenie pasji biegania ze wspólnym spędzaniu czasu warto pomyśleć o przyszłorocznej edycji RaptorRun. Szczegóły na stronie: https://raptorrun.pl/ Jak dokładnie wyglądała tegoroczna impreza i czego możecie spodziewać się w Bałtowie możecie zobaczyć na filmie naszego wysłannika.

Bieganie z Dinozaurami – Raptor Run

Informacje

Ćwicz gdziekolwiek chcesz z vívosport – inteligentnym monitorem aktywności z GPS od Garmin

W sprzedaży dostępny jest już vívosport™ – inteligentny monitor aktywności z całodobowym, nadgarstkowym pomiarem tętna Elevate™ i wbudowanym GPS-em, umożliwiający dokładne monitorowanie każdego spaceru, biegu czy przejażdżki rowerowej. Dzięki kolorowemu, dotykowemu i zawsze widocznemu ekranowi Garmin Chroma™ oraz nowym wbudowanym aplikacjom przeznaczonym do różnorodnych form aktywności fizycznej – od treningu siłowego, przez jazdę na rowerze po trening kardio – vívosport doskonale sprawdza się zarówno w trakcie ćwiczeń w zamkniętych pomieszczeniach, jak i na świeżym powietrzu. Inteligentne powiadomienia pozwalają na pozostanie w kontakcie podczas ćwiczeń, a narzędzia monitorujące poziom kondycji fizycznej i dobrego samopoczucia dostarczają wartościowych informacji, takich jak wiek sprawnościowy czy poziom stresu. Ten niezwykle smukły monitor, który można bez obaw nosić także w trakcie pływania i kąpieli, wyposażony jest w baterię zapewniającą działanie do 7 dni w trybie smartwatch i do 8 godzin w trybie GPS. Dzięki temu jest idealny dla osób żyjących w ciągłym ruchu. „Zdajemy sobie sprawę, że klienci wolą lekkie opaski do ćwiczeń, a jednocześnie nie chcą rezygnować z funkcji, które są dostępne w zegarkach typu smartwatch” – mówi Jakub Szałamacha, Marketing Manager Garmin Polska – „Wybierając vívosport, użytkownik otrzymuje kombinację najlepszych cech inteligentnego monitora aktywności i sportowego zegarka, zamkniętą w niezwykle płaskiej i smukłej obudowie”. Monitoruj kondycję i trenuj gdzie chcesz W vívosport znajdziemy przydatne narzędzia monitorujące kondycję fizyczną, jak np. pułap tlenowy i wiek sprawnościowy, które dostarczają użytkownikom wartościowych danych na temat zmian poziomu sprawności fizycznej. Zwiększona aktywność – np. żwawe spacery z psem lub trening biegowy – pozwolą z czasem poprawić te wartości. Dzięki pomiarom HRV (zmienność rytmu serca) vívosport umożliwia również monitorowanie poziomu stresu w ciągu dnia. Możliwość podglądu bieżącego poziomu stresu na nadgarstku oraz jego rozkładu w dłuższej perspektywie czasowej w aplikacji Garmin Connect™ pozwala klientom zidentyfikować schematy i rozważyć wprowadzenie zmian w stylu życia, które pozwolą uniknąć stresowych sytuacji lub lepiej sobie w nich radzić. Stoper relaksacyjnej metody oddechu Four-Fold Breath pomaga użytkownikom zniwelować stres i odpocząć. Wbudowane aplikacje, przeznaczone do spacerowania, biegu, jazdy na rowerze, treningu tlenowego i siłowego, czynią z vívosport idealny gadżet do joggingu po okolicy, intensywnego treningu interwałowego (HIIT) czy liczenia powtórzeń i serii na siłowni. Dzięki Garmin Move IQ™ vívosport automatycznie klasyfikuje różne ćwiczenia, co sprawia, że analiza treningu staje się jeszcze prostsza. Pozostań w kontakcie – w każdym miejscu, o każdej porze Nie pozwól, aby Twoi najbliżsi martwili się o Ciebie w trakcie treningu na zewnątrz. Funkcja LiveTrack4 będzie gromadzić informacje o aktywności i aktualnej lokalizacji w czasie rzeczywistym. Wybrane osoby otrzymają na adres e-mail, Facebooka lub Twittera wiadomość z linkiem do strony, na której znajdują się informacje o położeniu połączonego urządzenia vívosport. Vívosport to jedyna opaska do ćwiczeń wyposażona w funkcję LiveTrack. Bądź na bieżąco również w trakcie treningu i odbieraj alerty wibracyjne dotyczące wiadomości e-mail, SMS-ów, połączeń, przypomnień z kalendarza, powiadomień z aplikacji i mediów społecznościowych oraz wiele innych z powiązanego smartfona4. Za pomocą vívosport użytkownicy będą mogli również ustawić muzykę na smartfonie, wysłać alarm w celu zlokalizowania zgubionego telefonu, a także sterować kamerą Garmin VIRB® (sprzedawaną oddzielnie). W ciągu dnia vívosport będzie automatycznie synchronizować się z aplikacją mobilną Garmin Connect w celu zapisywania statystyk i zapewnienia łatwego dostępu do tych danych. W internetowej społeczności Garmin Connect użytkownicy mogą zobaczyć swoje treningi, ćwiczenia siłowe, poziomy stresu i cykle snu przedstawione w formie szczegółowych wykresów. Wyświetl swoje treningi na powietrzu na szczegółowej mapie, rywalizuj w cotygodniowych wyzwaniach i połącz się z innymi entuzjastami fitnessu – wszystko to z kompatybilnego smartfona lub komputera.   Vívosport, niezastąpiony towarzysz treningów w pomieszczeniach i na zewnątrz, wyposażony jest w czytelny w pełnym słońcu, niewygaszający się kolorowy ekran dotykowy Garmin Chroma oraz niezwykle cienką, sportową opaskę, dostępną w kolorach czarnym/szarym (mały/średni i duży), czarny/fuksja (tylko mały/średni) i czarny/limonkowy (tylko duży). Sugerowana cena detaliczna vívosport wynosi 199,99 USD. Więcej informacji można znaleźć na stronie Garmin.com/vivo. Dynamicznie rozwijający się segment fitness firmy Garmin opracowuje technologie wspomagające i promujące zdrowy, aktywny tryb życia. Niezależnie kim jesteś: biegaczem, kolarzem, pływakiem, triathlonistą, czy po prostu chcesz pozostawać aktywną osobą – Garmin ma w ofercie produkty, które pomogą osiągnąć sportowe i zdrowotne cele. Firma Garmin od lat jest pionierem technologii GPS, urządzeń bezprzewodowych i aplikacji przeznaczonych dla osób prowadzących aktywny tryb życia. Produkty Garmin znajdują zastosowanie w transporcie drogowym, wielu dyscyplinach sportowych, w sektorze marine, lotnictwie, aktywnościach outdoorowych i segmencie fitness.

Ćwicz gdziekolwiek chcesz z vívosport – inteligentnym monitorem aktywności z GPS od Garmin

Test butów Altra Torin 3.0 – biegaj bardziej

Inny niż wszystkie, dziwny, zabawny, trochę śmieszny – takie myśli mieliśmy, kiedy pierwszy raz zetknęliśmy się z tym butem. Nie pozostawało nic innego jak założyć je na nogi i ruszyć na testowe kilometry. Co z tego wyszło? Na początek trochę suchych faktów a potem subiektywnych odczuć. Trzeba przyznać, że Altra to ciekawa alternatywa na polskim rynku biegowym. Pochodząca z Utah w USA firma połączyła dwie filozofie – minimalistyczną i maksymalistyczną. Z jednej strony w Torin 3.0 znajdziecie mnóstwo amortyzacji, miękkości pod stopą na twardym bruku, z drugiej strony… zerowy drop. But wygląda masywnie – kawał słoniny pod stopą a waga średniej wielkości męskiego buta to 249 gramów, kobiecego niecałe 200 gramów. Lżejsze potrafią być tylko startówki lub kolce – to naprawdę solidny wynik. Są niezwykle szerokie, człowiek ma wrażenie, że projektowano je dla kaczuszki. Mamy znacznie więcej miejsca na palce niż w jakichkolwiek innym obuwiu. Zamiast schodzić, się do czubków, te buty rozchodzą się na boki dając możliwość rozszerzenia placów w bucie i grzebnięcia nimi. To właśnie charakteryzuję tę firmę – szerokość buta. Jeżeli w nich zaczną Was uwierać palce i schodzić paznokcie to czekają was już chyba wyłącznie klapki… Czas na wrażenia po krótszych, dłuższych, asfaltowych i leśnych przebieżkach. Ola Niwińska – wicemistrzyni świata w biegu 24-godzinnym, fizjoterapeutka, trenerka akcji BBL: do tej pory zawsze potrzebowałam przynajmniej miesiąca, aby „wyklepać” buty i nie odczuwać żadnej bolesności. Z uwagi na to, że jedną stopę mam bardziej pronującą a drugą bardziej neutralną, dolegliwości były związane z tym, że but nieco wżynał się w łuk stopy, która jest bardziej koślawa. Tutaj po raz pierwszy tego problemu nie było. W bucie jest dużo miejsca i stopa może pozostać taką jaką jest. Są bardzo miękkie i lekkie. Kiedy pierwszy raz je założyłam, miałam wrażenie, że lecę na pięty, byłam bowiem przyzwyczajona do większego dropu. W większości butów pianki i systemów jest zdecydowanie więcej w okolicach pięty, dlatego na początku było dziwnie stanąć w nich na nogach. Podczas biegu tego wrażenia już nie ma, bardzo miękkie śródstopie sprawia, że przyjemnie się na nim ląduje. But przez swoją budowę wymusza niejako aktywniejszą pracę stopą, nie będziemy w nim tak ochoczo i ciężko lądować na pięcie, tylko zaczniemy bardziej naturalnie przepychać się szybciej w stronę palców. Gdy się biegnie, jest bardzo stabilnie, bowiem tak szeroka podeszwa sprawia, że niemal niemożliwym byłoby stawianie stopy na zewnętrzną część lub na wewnętrzną. To taka biegowa płetwa o pierzastej wadze.  Jedyny mankament tych butów to zbyt krótkie sznurówki, jeśli ktoś nie wiąże butów mocno i ich nie ściągnie, to ledwie ich starcza. Maciej Żukiewicz – polubiłem się z tymi butami, choć trzeba przyznać, że mam doświadczenie, bowiem przez wiele lat biegałem w kolcach lekkoatletycznych, które mają nawet wyżej palce niż piętę i zamiast pianki mają plastik (sprinterskie). Tutaj luksus w postaci bardzo grubej pianki sprawił, że stosunkowo dynamiczny but sprawdziłby się bez problemu w asfaltowym ultra. Mam mocno supinującą stopę – w niemal każdych butach lądowałem na jej zewnętrznej części i zawsze biegałem we wkładkach, jednak dzięki szerokości Torin 3.0 stopa ląduje bardziej naturalnie. Informacja jest potwierdzona, po obserwacjach biegających za moimi plecami. Biega się przyjemnie zarówno na prędkościach 6:00 min/km jak i poniżej 4:00 min/km, jednak nie jest to but dla leniwych. Nie oddaje tak mocno energii z pięty, po prostu trzeba się efektywnie odbijać. Na początku z pewnością jest to wadą, jednak gdy wejdzie nam to w nawyk a te buty to wymuszą, zaczniemy „biegać bardziej”, lepiej wykorzystywać stopę podczas biegu. Co za tym idzie będziemy mniej męczyć mięśnie ud. Ekonomika przemieszania się powinna na tym znacznie zyskać. Na przodostopiu jest tyle miejsce, że spokojnie, zmieściłby się tam jeszcze  jeden palec. Dodatkowo przód buta jest wzmocniony, przekonałem się o tym uderzając czubem o korzeń na szlaku w Kampinoskim Parku Narodowym i zabezpieczenie zdało egzamin. Przewiewności buta w tych warunkach sprawdzić nie sposób, trzeba by było poczekać przynajmniej do maja. W tych warunkach spisuje się bardzo dobrze. Podsumowując Torin to ukłon w stronę naturalnego, ładnego biegu, bez mnóstwa systemów i stabilizacji przy tym daje poczucie, że w miejskiej dżungli biegnie się jak po perskim dywanie. Nie wszyscy się w nim odnajdą, jednak osoby, które oczekują więcej swobody, którym puchną stopy, których coś do tej pory uwierało, gniotło lub nie znaleźli czegoś z bardzo dużą amortyzacją a jednocześnie nie tracącego zbytnio z dynamiki – powinny tego buta spróbować.  Buty do kupienia w sklepie TriCentre   

Test butów Altra Torin 3.0 – biegaj bardziej

BeBrave – ekstremalny test kosmetyków dla biegaczy

Recenzje i testy produktów są zazwyczaj poprzedzone kilkoma dniami użytkowania. Trudno o w miarę obiektywną opinię, jeśli sprawdza się coś „na szybko”. Postanowiliśmy, zatem zabrać kosmetyki na prawdziwy poligon doświadczalny, w warunki, w których zapewne nie sprawdzał ich sam producent. Co z tego wyszło? Setki kilometrów biegania, tysiące metrów przewyższenia, dziesiątki stopni amplitudy temperatur, góry, doliny, słońce, wiatry, woda – można by rzec, że taka praca. Wspólnie z wicemistrzynią świata w biegu 24-godzinnym Aleksandrą Niwińską najpierw wybraliśmy się na wysokogórski obóz w Tatrach. Pierwszy tydzień sierpnia okazał się upalny, na odsłoniętych szczytach mocno operowało słońce. Zrobiliśmy łącznie około 140 kilometrów, na każdej wycieczce korzystaliśmy z kremu z filtrem 30 od BeBrave. Warstwa ochronna utrzymywała się bardzo długo, mimo chłodzenia i polewania się wodą. Nie było żadnych oparzeń, jedynie zdrowa, brązowa opalenizna. Zazwyczaj nie stosuje żadnych kremów do twarzy i trenując latem skóra często się złuszcza. Postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie wystarczy maznąć się po policzkach i nastąpi jakaś znacząca zmiana. O dziwo nastąpiła, choć podchodziłem bardzo sceptycznie. Ola używała do tej pory zwykłych kremów, nieskierowanych do biegaczy. Po bieganiu stosowała krem nawilżający, regenerujący i rozświetlający a nieregularnie także koncentrat wygładzająco-nawilżający. Przez setki godzin spędzonych na dworze i tysiące wybieganych kilometrów oraz hektolitry potu, często miewała krostki, które praktycznie zniknęły. Po cięższych treningach stosowaliśmy także żel chłodząco-regenerujący, który wmasowywaliśmy w zmęczone mięśnie nóg. Lekki chłód przypominał nieco działanie tajskiej maści – przyjemne odprężenie. Codzienne treningi i Tatry to jednak było zbyt mało, aby wystawić przekonującą, pozytywną opinię, bowiem jest z pewnością wiele kosmetyków w podobnym przedziale cenowym, które spisałyby się podobnie w takich warunkach. Dlatego postanowiliśmy zabrać produkty na nasz ekstremalny wyjazd na Dziki Zachód. Przez 2 tygodnie biegaliśmy po amerykańskich Parkach Narodowych w niewyobrażalnych wręcz upałach a także na dużych wysokościach. Słońce było wszechobecne a dni niezwykle długie i ciężkie. Rano wyjeżdżaliśmy z motelu do kolejnego parku, tam kilkugodzinna marszobiegowa wycieczka w pełnym słońcu oraz późno popołudniowa obiadokolacja, prysznic i sen. I tak 14 razy. 40-45 stopniowy upał stał się już normalnością, przy 26-28 stopniach chodziliśmy w bluzie. Trudno to sobie wyobrazić, jeśli nie przeżyje się tego na własnej skórze, ale nasza skóra naprawdę to przeżyła. Pył, piach, kurz, czerwona ziemia, rozgrzany do piekielnej temperatury asfalt, śnieg i kamienie – było wszystko po prostu. Stosowaliśmy filtr UV 50-tkę. Był jak średniowieczna zbroja – chronił skutecznie, żadnych podrażnień, żadnych poparzeń, żadnej wysypki. Kremy pielęgnacyjne sprawiły, że po naszych twarzach nie było widać, przez jakie piekło przeszliśmy. Ostateczną próbą, dla BeBrave była Dolina Śmierci. To tam testuje się prototypy aut przed dopuszczeniem do sprzedaży. Jeżdżą foliowane po najgorętszym miejscu na ziemi w górę i w dół. Jeśli wytrzymają to ekstremum to nie zawiodą użytkowników, bo niby gdzie może być gorzej? Dolina Śmierci to najbardziej niegościnne miejsce świata – w powietrzu unosi się niepokój, życie umiera. Żar jest bezlitosny. Postanowiliśmy wybrać się na przebieżkę po rozgrzanym do 70 stopni asfalcie. Wystartowaliśmy w najniżej położonym miejscu -86 m.p.p.m. i jednocześnie najgorętszym. Ponad 56 stopni w cieniu – to najwyższa temperatura, jaką tam zanotowano. My pod koniec sierpnia mieliśmy 52,2 stopnia (0,8 do rekordu wszech czasów w sierpniu), było potwornie. 8-kilometrowy bieg bez nieustannego wsparcia auta za to z nieustająco towarzyszącym lękiem przed utratą przytomności. W tak silnym słońcu i przy tak wysuszającym wietrze spierzchły mi wyłącznie wargi, bowiem ich nie posmarowałem – reszta przetrwała w świetnej kondycji. Po takich przejściach i po tak ekstremalnych testach, możemy oboje jasno stwierdzić, że jakość produktów znacznie przewyższa ich cenę. Żeby wystawić szóstkę, musiałyby same biegać, ale 5+ zdecydowanie możemy tym kosmetykom wystawić. Zobaczymy czy zimowy krem na niskie temperatury oraz wilgoć będzie równie skuteczny, ale jeśli jego, jakość jest podobna do kremów i filtrów to chyba czas na obóz na Syberii. Autor: Aleksandra Niwińska i Maciej Żukiewicz – trenerzy bbl Ożarów Mazowiecki Więcej o marce BeBrave znajdziecie TUTAJ

BeBrave – ekstremalny test kosmetyków dla biegaczy

PolecamyBoLubimy

PolecamyBoLubimy

Zapisz się do naszego newslettera aby być na bieżąco z najnowszymi informacjami.
Zapisz się
close-image
Top