Aktualności

BiegamBoLubię: rozciąganie na pierwszym planie

Gdzieniegdzie jeszcze wieloskoki, ale przede wszystkim zabraliśmy się tym razem za rozciąganie balowiczów.. Wieloskokami bawili się jeszcze niedaleko Kalisza. W Pleszewie.- Trening skocznościowy wzbudził dużo pozytywnych emocji. Był oderwaniem od zwykłego treningu biegowego. Jednak wieloskok lekkoatletyczny okazał się bardzo trudnym ćwiczeniem, które wymaga jeszcze podszlifowania – stwierdziła nasza trenerka Patrycja Kruchowska – Wojcieszak. We Wrocławiu już rozciąganie na pierwszym planie. -Przy pięknej i słonecznej pogodzie 19 osób postanowiło zmierzyć się z tajnikami rozciągania. Trening rozpoczęliśmy od 3 kółek truchtu, następnie się dogrzaliśmy i przeszliśmy do części właściwej, czyli w naszym przypadku 3 serii 5 ćwiczeń (2 ćwiczenia wzmacniające + 3 ćwiczenia rozciągające). Przerwa po każdej serii to kółko truchtu. Na zakończenie krótki test sprawdzający jak się starzejemy czyli próba siadu i wstania bez użycia rąk. Okazało się, że nie jest z nami tak źle – optymistycznie zakończyli Weronika Machowska i Łukasz Krupa. W Zduńskiej Woli nad biegowym gronem czuwał jak zwykle Mariusz Mann. -Dzisiejszy trening rozpoczęliśmy wspólnym, spokojnym truchtem, a następnie wykonaliśmy kilka skipów, przebieżek, ćwiczeń doskonalących. Po kilku szybszych odcinkach zabraliśmy się za ćwiczenia rozciągające. Skupiliśmy się na mięśniach kończyn dolnych, tułowia i grzbietu. Wykonaliśmy też ćwiczenia zwiększające ruchomość w kręgosłupie piersiowym i lędźwiowym. Na koniec wykonaliśmy spokojny trucht – podsumował zajęcia rzeczowo. To jeszcze Ostrołęka. Tu doskonałe nastroje i rekordowa frekwencja. – Były obiecane wygibasy? Były! I to ile! Dawno nie spędziliśmy tyle czasu na turlaniu się po trawie. Ćwiczenia były bardzo przemyślane i rozciągały nawet te partie mięśni, o których obecności nie mieliśmy wcześniej zielonego ( jak ta trawa!) pojęcia. Zrobiliśmy dwie serie oddzielone truchtem. A na koniec…wisienka na torcie, czyli tort właśnie. Trochę pospiskowaliśmy: Darek wyprowadził grupę w pole i przyprowadził w okolice kortów, gdzie czekała niespodzianka: tort i szampan- z okazji 56 urodzin naszego biegacza. Wspaniałe było to, że towarzyszyły nam nowe BBL-owe dusze- razem ze swoimi maluchami! Przyszły aż 4 nowe kobietki, w tym jedna zwerbowana przez naszych na „Nocnym Wrocławiu:”. Widzicie ile było maluchów? Aż sześcioro! Razem z trenerami….43 osoby!!! To rekordowa liczba osób na zwykłym treningu w Ostrołęce – zameldowali rozradowani Klaudia Baczewska i Dariusz Dąbrowski.

BiegamBoLubię: rozciąganie na pierwszym planie

TrenujemyBoLubimy 2017 – cz. 11

Trening to nie tylko bieganie, trening to także rozciąganie. Na najbliższym spotkaniu BBL zajmiemy się często zaniedbywaną cechą motoryczną wśród biegaczy amatorów – gibkością. Z ręką na sercu, kto na każdym treningu wykonuje sumiennie gimnastykę rozciągającą? Nie, nie jeden czy dwa skłony, tylko zestaw ćwiczeń… Sondy nie przeprowadzaliśmy, jednak spotykając się z biegaczami na treningach zwłaszcza w tej sferze gołym okiem są widoczne braki. Wyobraźcie sobie, że ćwiczenia gibkościowe są tak samo ważne, jak przebiegane przez was kilometry. Często rozciąganie jest traktowane, jako dodatkowe zajęcie po treningowe, niestety błędnie. Gibkość to element treningu, taki sam jak budowanie wytrzymałości, szybkości czy siły – tak samo ważny. Poziom sportowy podnosimy nie tylko poprzez przebiegnięte kilometry. Dlatego na najbliższym nauczycie się wielu różnych ćwiczeń rozciągających. Po dłuższym, 15 minutowym truchcie czekają Was dwie sesje gibkości. Pierwsza – indywidualna. Trenerzy pokażą Wam między innymi siady płotkarskie, klasyczne skłony, wypady, będziecie rozciągać pachwiny, plecy oraz łydki a także ścięgna Achillesa. W prawidłowej gibkości chodzi o czas, a nie siłowe pogłębianie skłonu. Ważne, aby mięsień „odpuścił” i dopiero potem można delikatnie pogłębić skłon, rozciągamy się do granicy bólu, a nie do momentu aż dostaniemy palcami do stóp. Po sesji ćwiczeń indywidualnych wybierzecie się na kolejną dawkę lekkiego biegu. Po nim dobierzecie się w pary i nauczycie się kilku przydatnych ćwiczeń, które możecie wykonywać z kimś wspólnie w domu – jedna osoba rozciąga a druga będzie rozciągana – i tak na zmianę. Z pomocą drugiej osoby zdecydowanie efektywniej można rozciągnąć mięśnie dwugłowe uda, mięśnie pośladkowe czy też czworogłowe. Jest wiele wariantów ćwiczeń wykonywanych w parach – trenerzy nauczą Was kilku z nich abyście mogli z powodzeniem wykonywać je później już bez ich nadzoru. Przy ćwiczeniach z drugą osobą bardzo ważna jest komunikacja, aby poprzez zbyt dużą ilość siły nie naciągnąć mięśnia partnerki lub partnera. Pamiętajcie o tym, żeby kierować się zasadą „do granicy bólu”. Po sesji gibkości, aby utwierdzić Was w przekonaniu, że jest ona niezwykle ważna i nie tylko zapobiega wielu kontuzjom wykonacie kilka 80-100 metrowych, przebieżek na pełnym kroku biegowym. Zobaczycie jak luźno się biega, jak lekkie są po takiej gibkości nogi. I jeśli będziecie poświęcać na ćwiczenia rozciągające więcej czasu, nawet kosztem dwóch dodatkowych kilometrów na treningu, to wasze bieganie stanie się o wiele bardziej przyjemne, efektywne oraz bezpieczne. Autor: Maciej Żukiewicz – trener bbl Ożarów Maz.

TrenujemyBoLubimy 2017 – cz. 11

Starty bez rekordów. Czy jestem bez formy?

Wielu amatorów uczestniczy w zawodach przynajmniej raz w miesiącu, są też tacy, dla których weekend bez udziału w biegu, to weekend stracony. Na początku przygody z bieganiem naturalną rzeczą jest fakt, że bijemy rekordy na zawołanie. Aż wreszcie czar pryska i wracamy do domu ze spuszczoną głową, bo nie udało się nam poprawić. Czy faktycznie należy się martwić? Im dalej w las, tym więcej drzew i coraz trudniej przedzierać się przez gęstwinę. Osiągając wyższy poziom sportowy należy odzwyczaić się od tego, że ciągle będziemy się poprawiać. Długi staż biegowy sprawia, że coraz rzadziej będziemy cieszyć się z rekordów – nie oznacza to jednak, że tego typu starty są bezwartościowe. Należy sobie po prostu uświadomić, że coraz więcej czynników wpływa na końcowy rezultat. Po pierwsze należy wyznaczyć sobie cele w sezonie. Określić, na czym najbardziej nam zależy, o czym marzymy. Czy będzie to bardzo szybki bieg na 10 km, debiut w maratonie a może jeszcze w jeszcze dłuższym biegu. Jeśli startujemy bez żadnych planów, nie możemy liczyć na to, że zawsze zaobserwujemy progres w przeciwnym razie doszlibyśmy wreszcie do poziomu rekordu świata. Jeśli zatem uda się określić jakieś priorytety, trzeba uzbroić się w cierpliwość i jeśli faktycznie chcemy startować często, bo po prostu lubimy tę atmosferę, medale, nowe miejsca i nowe trasy – musimy potraktować większość startów, jako formę mocnego treningu. Np. mamy w planie długie wybieganie w weekend, ale nadarzyła się okazja startu w półmaratonie, startujemy w nim, zatem, jednak wynik na mecie jest gorszy o 5 minut od naszego rekordu. Nie oznacza to, że cofamy się w rozwoju, wręcz przeciwnie – normalnie na treningu nie zdołalibyśmy aż tak bardzo się zmęczyć, a nasz docelowy start jest przecież dopiero jesienią. Dodatkowo przy każdym starcie oprócz formy sportowej na rekord życiowy oraz jego skalę wpływ ma także trasa oraz warunki atmosferyczne. Jeśli nasza przygoda związana z bieganiem trwa już kilka lat i startujemy, któryś raz z kolei na tej samej trasie, to wiemy już, że jest na niej np. sporo podbiegów i życiówka jest niemożliwa, ale rekord trasy będzie oznaczać, że jesteśmy w lepszej kondycji. Dla kogoś, kto startuje w danym miejscu pierwszy raz wynik może być szokiem. Warto, zatem pamiętać, – co trasa to inna specyfika. Podobnie jest z pogodą. Start w maratonie letnią porą, w pełnym słońcu i upale – poprawić się nie da, jednak czy to oznacza, że nasz występ był do niczego? Absolutnie nie. Wystarczy spojrzeć na listę wyników, porównać się z innymi biegaczami nie pod kątem ich rzeczywistych wyników, lecz rekordów życiowych. Może okazać się, że pokonaliśmy wielu szybszych od siebie zawodników, że nasze miejsce w klasyfikacji generalnej jest wyższe niż zazwyczaj, mimo że czas był o wiele słabszy od zakładanego – to naprawdę wielki powód do radości. Potrzeba tylko odrobiny analizy i spokojnego podejścia do tematu. Bywa również tak, że przez dużą ilość startów zwyczajnie nie mamy czasu na spokojny trening. Przez intensywny kalendarz biegowy, nie jesteśmy w stanie przygotować wysokiej formy, ponieważ zmęczenie narasta. Należy obserwować swój organizm, bowiem przedłużający się stan przemęczenia może być niebezpieczny dla naszego zdrowia. Mogą pojawić się niechciane kontuzje lub poważniejsze problemy zdrowotne. Pamiętajcie o tym, że start w zawodach to może być po prostu sposób na spędzenie miłego weekendu, gdzieś w nowym miejscu i niekiedy trzeba go potraktować turystycznie – zarówno dosłownie jak i w przenośni. To tzw. bieganie dla biegania. Bez parcia na wynik, bez spinania się – wyłącznie dla czystej przyjemności. Starajcie się nie blokować psychiki, nie nastawiać się zawsze na to, że każdy kolejny start powinien być lepszy od poprzedniego. Macie przecież czerpać z tego przyjemność, to wasza pasja, która powinna dawać sporo radości i satysfakcji. Rekordy i sukcesy nie zawsze muszą iść z tym w parze, pamiętajcie, że wygrywacie każdego dnia wychodząc na trening, biegając, jadąc na kolejne zawody. Codziennie nie da się być w życiowej formie. Mając to w pamięci – będzie Wam się biegać po prostu przyjemniej i bezpieczniej a pojawiające się od czasu do czasu nowe rekordy (zarówno czasu jak i przebytego dystansu) będą smakować jeszcze lepiej. Autor: Maciej Żukiewicz – trener bbl Ożarów Mazowiecki

Starty bez rekordów. Czy jestem bez formy?

Informacje

Garmin vívosmart 3

vívosmart 3 – monitor aktywności z funkcjami monitorowania kondycji i stresu już dostępny   W sprzedaży dostępny jest już najnowszy monitor aktywności marki Garmin – vívosmart 3. Urządzenie wprowadza zaawansowane narzędzia do pomiaru kondycji takie jak określanie pułapu tlenowego i wieku sprawnościowego, monitorowanie samopoczucia i całodzienne śledzenie obciążeń do popularnej rodziny vívosmart. Dzięki technologii nadgarstkowego pomiaru tętna Garmin Elevate™, vívosmart 3 zapewnia całodobowe monitorowanie pulsu1, a także automatycznie śledzi aktywność – w tym pokonane kroki i piętra, spalone kalorie, intensywne minuty, sen i wiele więcej. Oferuje także inteligentne powiadomienia, by pozostawać w łączności w każdej chwili. Urządzenie wyposażono w ultrasmukłą obudowę i ukryty wyświetlacz, który jest widoczny tylko wtedy, kiedy jest rzeczywiście potrzebny. Bateria vívosmart 3 działa do pięciu dni, a urządzenie może być noszone podczas pływania lub pod prysznicem. „Użytkownicy są coraz bardziej świadomi aspektów zdrowotnych i interesują się wglądem w statystyki aktywności” – mówi Jakub Szałamacha, Marketing Manager Garmin Polska – „Nie same dane są jednak istotne, a to jak przekładają się na nasze zdrowie i samopoczucie. Dzięki nowym narzędziom do pomiaru kondycji i samopoczucia, takim jak określanie wieku sprawnościowego i całodzienne śledzenie obciążeń, vívosmart 3 jest w stanie przedstawić te informacje w łatwej do zrozumienia formie. To pierwszy na rynku monitor aktywności, który oferuje taką możliwość.” Monitoring kondycji, pułap tlenowy i trening siłowy z liczeniem powtórzeń vívosmart 3 wprowadza ekscytujące narzędzia do monitorowania kondycji, by zapewnić użytkownikom możliwość lepszego zrozumienia tego, jak na aktywność fizyczną reagują ich ciała. To pierwszy produkt z rodziny Garmin vivo, który szacuje pułap tlenowy – mierzalny wskaźnik kondycji aerobowej, dotychczas dostępny tylko w zaawansowanych zegarkach biegowych Garmin. Użytkownicy widzą wynik pomiaru przedstawiony na prostej skali poziomu kondycji – od słabego do doskonałego. Pułap tlenowy jest także wykorzystywany do obliczania wieku sprawnościowego – wskaźnika, który w łatwy do zrozumienia sposób przedstawia poziom kondycji w kontekście wieku. Dzięki intensywnym i regularnym ćwiczeniom użytkownik może podnieść swój pułap tlenowy i obniżyć wiek sprawnościowy. vívosmart 3 posiada także nową funkcję treningu siłowego, która pozwala skupić się na wykonywanych ćwiczeniach, licząc powtórzenia za użytkownika. Trening Siłowy zlicza powtórzenia, serie, a nawet czas odpoczynku pomiędzy nimi podczas treningu z ciężarem własnego ciała oraz z dodatkowym obciążeniem. Informacje te są synchronizowane z Garmin ConnectTM, gdzie można je później przeglądać ze szczegółami. Całodzienne śledzenie obciążeń, monitorowanie samopoczucia i poziomu stresu Dla osób zorientowanych na zdrowie poprawa samopoczucia jest równie ważna, co czas spędzony na ćwiczeniach fizycznych. Właśnie dla nich vívosmart 3 oferuje monitorowanie samopoczucia i całodzienne śledzenie obciążeń. Kiedy się nie ruszasz, the vívosmart 3 śledzi zmienność tętna i wykorzystuje ją do obliczenia poziomu obciążeń, wyświetlanego jako wykres w urządzeniu. Wysoki poziom stresu? vívosmart 3 wyposażony jest w funkcję ćwiczeń oddechowych, by pomóc w odprężeniu i obniżyć poziom stresu. Długoterminowy wykres poziomu obciążeń dostępny jest w Garmin Connect, dzięki czemu można odkryć ich źródła i wprowadzić zmiany w stylu życia, by unikać i lepiej radzić sobie z sytuacjami stresowymi. Poza śledzeniem kroków, tętna, pokonanych pięter, spalonych kalorii, dystansu i snu, vívosmart 3 mierzy też aktywność poprzez Intensywne Minuty, które monitorują Twoją aktywność zgodnie z zaleceniami najważniejszych organizacji zdrowotnych. Dzięki Garmin Move IQTM nie trzeba przejmować się rozpoczynaniem i kończeniem aktywności w urządzeniu. Funkcja Move IQ automatycznie wykrywa i mierzy czas aktywności takich jak spacerowanie, bieganie, jazda na rowerze, pływanie czy trening na maszynie eliptycznej. Po synchronizacji z Garmin Connect zapisane aktywności można przeglądać ze szczegółami. Inteligentne powiadomienia, funkcje smart i Garmin Connect Insights vívosmart 3 automatycznie synchronizuje się z aplikacją mobilną Garmin Connect w ciągu dnia, by zapisywać statystyki do łatwego przeglądania. W Garmin Connect, bezpłatnej społeczności online, użytkownicy mogą przeglądać swoje aktywności, treningi siłowe, poziom obciążeń, sen, brać udział w internetowych wyzwaniach z przyjaciółmi i zdobywać wirtualne odznaki. Mogą także uzyskiwać wgląd do Garmin Connect Insights – inteligentnych podpowiedzi dopasowanych indywidualnie do każdego użytkownika, które ułatwiają osiąganie zaplanowanych celów, w tym porad ekspertów. Dla dodatkowej motywacji, Insights pokazuje również porównania z innymi użytkownikami. Łączność w wygodny sposób zapewniają inteligentne powiadomienia z alarmem wibracyjnym, które wprost na nadgarstek dostarczają e-maile, wiadomości tekstowe, połączenia, przypomnienia z kalendarza i aplikacji, wiadomości z mediów społecznościowych i wszelkie inne powiadomienia ze zgodnego smartfonu2. vívosmart 3 umożliwia też sterowanie muzyką w smartfonie, alarm ułatwiający odnalezienie zgubionego telefonu i zdalne sterowanie kamerą Garmin VIRB (do nabycia osobno). Najlepszy styl w każdej sytuacji Dzięki dyskretnemu paskowi i nowej, smuklejszej obudowie, vívosmart 3 idealnie dopełnia każdy strój. Urządzenie wyposażono w ukryty wyświetlacz, który jest widoczny tylko wtedy, kiedy zostanie aktywowany gestem, przez alarm lub powiadomienie. Kiedy nie jest używany, ekran całkowicie gaśnie. vívosmart 3 dostępny jest w dwóch kolorach (czarnym i fioletowym) i dwóch rozmiarach (normalnym i dużym). Jest idealnym towarzyszem w biurze, na siłowni, basenie, studiu jogi i wszędzie poza nimi.  

Garmin vívosmart 3

„Mogłem biec do 100 km” – Tomasz Walerowicz

„Mogłem biec do 100 km” – rozmawiamy z Tomaszem Walerowiczem, zwycięzcą tegorocznej edycji Wings For Life World Run w Poznaniu. Jest amatorem, takim jak każdy z uczestników naszych treningów BiegamBoLubię. Biega po pracy. W Poznaniu dobiegł aż do 85. kilometra, przemierzając trasę Wings For Life ze średnią prędkością 3:47 min/km. Zapraszamy do lektury wywiadu z Tomaszem Walerowiczem. Patrząc na Twój sukces można było odnieść wrażenie, że nie wymagało to zbyt wielkiego wysiłku. Zatrzymałeś się, rozmawiałeś i stwierdziłeś, że dobiegłbyś do 100 km. Czy faktycznie tak dobrze się czułeś? Ostatnie kilometry biegłem już bardziej asekuracyjnie, zwolniłem do tempa „setkowego” czyli w granicach 3:55 min/km i nie ryzykowałem. Pierwszy raz pod względem mięśniowym nie czułem tego biegu. Przez własną głupotę miałem nieco problemów z żołądkiem. Wieczorem zjadłem placek po cygańsku i dojadłem jeszcze pierogi ruskie po synu, to było trochę zbyt dużo. Na biegu dużo się pije a do tego jeszcze sześć żeli. Poczułem się w pewnym momencie pełny. Przestałem jeść i pić i po około 4 kilometrach od ostatniego żelu, kryzys minął. Innych problemów już nie miałem. Mogłeś biec jeszcze dalej, gdyby samochód się nie pojawił? Szczerze, gdyby ktoś powiedział, że mam przebiec te ostatnie 15 km brakujące do 100 km to zrobiłbym to w godzinę, może godzinę i minutę. Czułem się naprawdę bardzo dobrze. Zauważyłem, że w tym momencie po prostu pod względem mięśniowym nie jestem w stanie biegać szybciej, nic mnie nie boli, mam niskie tętno, ale zwyczajnie nie mogę wejść na wyższe prędkości, mówiąc kolokwialnie szybciej przebierać nogami. Czy interesowała Cię światowa rywalizacja? Ten bieg to jest zabawa. To nie są mistrzostwa świata, choć wiele mediów tak to tytułuje. To po prostu globalny ranking nie mający nic wspólnego z mistrzostwami, gdzie zawodnicy biegną w takiej samej pogodzie, po takiej samej trasie na dystansie 100 km. Wtedy można się ścigać. Podobnie jak w poprzednim roku, trudno o jakieś wiarygodne informacje, bo pomiar jest niedokładny, wszystko się ciągle zmienia. Dowiedziałem się, który jestem dopiero od Adama Małysza w samochodzie. Czułeś, że wzniosłeś się na wyższy poziom wytrenowania? Pod względem oddechowym, sercowym, czułem się znacznie lepiej niż na 80. kilometrze biegu na 100 km podczas MŚ w Hiszpanii, gdzie byłem czwarty. Postanowiłem jednak wystartować na jesieni w górskiej setce, ponieważ chciałbym poprawić się mięśniowo. Widzę u siebie taki problem – mam za mało siły w mięśniach, aby „rozbujać” serce. Potrzebuję więcej mocy, aby zacząć biegać dłuższym krokiem. A jak czułeś się następnego dnia. Wstałeś i… trudno było postawić pierwszy krok, czy raczej mógłbyś wyjść na lekką przebieżkę? Czułem się rewelacyjnie. Do tej pory zawsze coś mnie po ultramaratonach bolało, a jak wysiadałem z auta to czułem się tak, jakby mnie ktoś kołem połamał. Teraz żadnych tego typu głębokich bólów nie doznałem. Po 3 dniach wybrałem się na krótką, 12-kilometrową przebieżkę regeneracyjną, nie patrzyłem na zegarek, potem okazało się, że średnie tempo wyniosło 4 min i 8 sek. To znaczy, że byłem na taki wysiłek gotowy i ciało świetnie to zniosło. Na ile Twoim zdaniem czasy osiągane w maratonie przekładają się na bieg rzędu 80-100 km? Patrząc na życiówki, nawet w Polsce nie byłeś najlepszym biegaczem, a Lemawork Ketema, który wygrał w Austrii z wynikiem 87 km ma „świeży” rekord życiowy o ponad 11 minut lepszy od Twojego (2:25). To ogromna różnica na takim poziomie, a jednak… Czyżby się zacierała? Jak mija 70. kilometr biegu to widać, że wiele ludzi się zmienia, że czas trwania wysiłku robi swoje i zaczynają przeważać kwestie psychiki. Jak ktoś spojrzy sobie na wyniki i przeanalizuje średnie tempo to wyjdzie mu np., że biegł tylko o 7-10 sekund wolniej ode mnie, jednak przebiec 65 a 85 km to jest duża różnica, nie pod względem prędkości, tylko ilości uderzeń, kroków oraz czasu trwania wysiłku. Ultra nie jest dla każdego maratończyka. Na papierze to wszystko wygląda ładnie, wolno – wystarczy biec, jednak trzeba się oswoić z towarzyszącym bólem, nauczyć się go ignorować, odganiać myśli kłębiące się w głowie. To wszystko przecież trwa bardzo długo i trzeba umieć się wyłączyć. Ja na przykład podczas takiego biegu staram się znaleźć rozwiązania dla problemów w pracy. Czym się odżywiałeś podczas biegu? Czy korzystałeś z naturalnego pokarmu, czy skupiłeś się wyłącznie na żelach? Podczas całego biegu zjadłem 6 żeli oraz dwie dawki magnezu. Po 60. kilometrze popijałem sobie od czasu do czasu red bulla. Chodziło o coś gazowanego, na problemy żołądkowe, kiedy mówiąc kolokwialnie mi się odbiło, wszystko przeszło. Potem już nic nie jadłem . Łyk wody, resztę wylewałem na nogi chłodząc mięśnie i tak dobiegłem do samego końca. Wings For Life to bieg dla amatorów, dla tych, co biegają bo lubią, a nie zarabiają na tym pieniądze. Jak ocenisz poziom minionej edycji? Widać, że co roku poziom jest wyższy, ale nie tylko, jeśli chodzi o pierwszych zawodników. Było bardzo dużo osób, które przekroczyło 50-60 km. Lepsza była także frekwencja zarówno globalna jak i u nas w Poznaniu – to bardzo cieszy. Czy to przełoży się na wyniki uzyskiwanie w biegach na 100 km? W latach 90-tych Polacy zdobywali w tej konkurencji medale MŚ i ME. Myślę, że ten bieg pozwoli odżyć setce, że osoby biegające maraton ma poziomie 2:35-2:25 pomyślą, a może spróbuje, nie wiedziałem, że są takie mistrzostwa. Ten bieg był zapomniany, a dzięki Wings For Life siłą rzeczy mówi się więcej o ultramaratonach i to przekłada się na ich coraz większą popularność. To taki poziom, że wielu zawodnikom wydaje się, że już nic w sporcie nie mogą zrobić, bo przecież maratonem niczego nie zwojują, a okazuje się, że na takich prędkościach można zdobyć 4.miejsce na mistrzostwach świata i zaczynają się zastanawiać, czy aby nie spróbować. Czy masz kontakt z Bartkiem Olszewskim? Chciałby dołączyć do kadry? Rozmawialiśmy jakiś czas temu. Myślę, że ma apetyt na setkę, bo czasem mnie o nią podpytuje. Byłoby fajnie, żeby kadra była coraz mocniejsza i w przyszłym roku można byłoby na mistrzostwach świata mocniej powalczyć. Z moich wyliczeń wynika, że powinno udać się zrobić czas w granicach 6 godzin i 25 minut. Wynik na mistrzostwo świata? W zeszłym roku Japończyk pokonał dystans 100 km w tempie,

„Mogłem biec do 100 km” – Tomasz Walerowicz

Test butów Reebok ZPrint 3D

  Obecnie jest to jeden z flagowych modeli marki. Do testowania zachęciła mnie przede wszystkim ciekawość. Reebok w ostatnim czasie mocno zmienił kierunek skupiając się w dużej części na crossficie i fitnessie, troszeczkę odchodząc od biegania (przynajmniej na naszym rynku), w związku z czym buty biegowe wyprodukowane przez nich, to była dla mnie wielka niewiadoma. Nie mając dostępu do żadnych zewnętrznych opinii i testów tego obuwia mogłem całkowicie wypracować własne zdanie na ich temat. Treningi w tym modelu rozpocząłem w grudniu. Nie umiem powiedzieć ile już zrobiłem w nich kilometrów ale minęło prawie 5 miesięcy biegania w różnej formie, włącznie ze startem w zawodach. Po tym czasie, mogę przede wszystkim napisać, że buty są solidnie wykonane, nie rozsypały się, cholewka nigdzie się nie przeciera, podeszwa ma się dobrze, a z amortyzacji jeszcze jestem zadowolony. Buty są bardzo lekkie. Mają specyfikę treningowo startową. Dosłownie prawie nie czuje się ich na nogach. Stopa swobodnie może oddychać – dla mnie są wystarczająco przewiewne. But dobrze się układa do stopy – nie są ani za szerokie, ani za wąskie, choć jest to subiektywna opinia. Niska waga buta wskazuje na to, że nie ma co liczyć na zaawansowane systemy amortyzacyjne w podeszwie. Amortyzacja opiera się przede wszystkim na zastosowaniu pianki o różnej gęstości i wysokości. Technologia 3d odnosi się do dopasowania podeszwy do naturalnych ruchów stopy. W związku z czym specjalne wypustki i większa ilości pianki znajdują się w miejscach, gdzie stopa ma największe obciążenia. But jest zbudowany dla osób przetaczających stopę w sposób neutralny. Mają mały drop, w związku z czym jak napisałem wcześniej blisko im do butów startowych. To wraz z większą ilością amortyzacji pod przednią częścią stopy i niską wagą, sprawia, że wymuszają biegania na śródstopiu. Jak podaje producent jest to but do szybkich, krótkich biegów po mieście i po parkowych alejkach. Zgadzam się z tym. Według mnie, nadają się głównie do biegów na dystansie do 10km. Mają dobrą przyczepność, nawet na mokrej nawierzchni. Sprawdziły się w biegu po utwardzonych leśnych ścieżkach. Jedynie brak wyraźnego bieżnika dawał o sobie znać przy biegach po śniegu, ale do tego ten but nie był stworzony 🙂 Teraz kilka zastrzeżeń. Ze względu na niską wagę i brak zaawansowanych systemów amortyzacyjnych, według mnie nie jest to but dla osób z dużą nadwagą. Predysponuje też osoby z dobrą techniką – biegające na śródstopiu lub na całej stopie. W momencie biegania „z pięty” mogą być niekomfortowe. Nie jest to też but do bardzo dużego kilometrażu w tygodniu. Sprawdzą się natomiast idealnie do treningów szybkościowych. Specyfika buta połączona z niską wagą pozwala osiągać naprawdę wysokie prędkości, a w dodatku nie czuje się ich na nogach. Myślę, że można je spokojnie traktować jako but startowy. Co prawda pomimo tego, że stopa przetacza się zgodnie z naturalnym ruchem, to dla mnie brakuje trochę większej sprężystości w przedniej części żeby jeszcze lepiej wykorzystać energię z szybkiego biegu, ale to już subiektywna ocena testującego. Podsumowując – patrząc na stosunek cena – jakość, to jest to ciekawy but, na który warto zwrócić uwagę. Ja jestem do tej pory bardzo pozytywnie zaskoczony z użytkowania. Autor: Michał Łasiński – trener BiegamBoLubię Warszawa

Test butów Reebok ZPrint 3D

PolecamyBoLubimy

Zapisz się do naszego newslettera aby być na bieżąco z najnowszymi informacjami.
Zapisz się
Top