Aktualności

BiegamBoLubię: Sportowa rywalizacja.

Tu i tam sztafety, gdzie indziej skoczność, ale była też prawdziwa sportowa rywalizacja. I to parami. Za nami kolejny weekend z zajęciami BiegamBoLubię. W pierwszej kolejności zaglądamy do Rzeszowa. Tu polecenia wydawał i czuwał nad uczestnikami naszych spotkań Piotr Kowal. – Po intensywnej rozgrzewce uczestnicy BBL wykonywali odcinki 400m na przerwie 200m w lekkim marszu. Trening miał być przygotowaniem do 3.PKO Biegu Charytatywnego, który już 16 września odbędzie się min. w Rzeszowie – przypomniał. Z Rzeszowa do Lęborka kawał drogi, a tu nudy nie było. – Dzisiaj zorganizowaliśmy zawody „ParamiNaStart”. Po wspólnej rozgrzewce każda para miała do pokonania 10 okrążeń (po 5 okrążeń na osobę). Zmiany odbywały się co okrążenie. Na koniec po wspólnym rozciąganiu, każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy dyplom a najlepsze pary upominki. Wyróżniliśmy również sztafety rodzinne to znaczy najszybsze małżeństwo i najszybszy rodzic z dzieckiem – informowali Aleksandra i Paweł Mazurowie W Gdańsku Kuba Popławski postawił sobie za punkt honoru poprawić skoczność bblowiczów. – Dziś trenowaliśmy skoczność i dynamikę, po wstępnej rozgrzewce 15 różnego rodzaju skoki, w dal i w miejscu, na jednej i obu nogach, potem 40 min biegania i solidna dawka mobility – podsumował fachowo. Na koniec Bydgoszcz i sprawozdanie Błażeja Stankiewicza i Bartosza Kotłowskiego. -Dzisiejsze zajęcia postanowiliśmy nieco zaakcentować więc zaproponowaliśmy uczestnikom wykonanie kilku powtórzeń odcinka 400 metrowego z 200 metrowa przerwą. Podzieleni na dwie grupy uczestnicy wykonali od trzech do sześciu powtórzeń z intensywnością dostosowaną do możliwości w poszczególnych grupach. Na koniec klasycznie trucht na boso, rozciąganie, plotkowanie itd – zakończyli.

BiegamBoLubię: Sportowa rywalizacja.

TrenujemyBoLubimy 2017 – cz. 12

Wakacyjny czas przeminął szybciej niż sprint w wykonaniu Usaina Bolta. We wrześniu rozpoczyna się rok szkolny, dlatego my również wracamy do naszych biegowych lekcji. Od razu zaserwujemy Wam zupełną nowość – ćwiczenia na płotkach lekkoatletycznych. Jeśli ktoś śledził z uwagą jakże udane dla polskich reprezentantów mistrzostwa świata w Londynie, z pewnością zauważył także biegi płotkarskie. Jest to niezwykle widowiskowa i wymagająca technicznie konkurencja, nie obawiajcie się jednak, bieganie pozostawiamy póki, co zawodowcom a wam proponujemy marsze oraz ćwiczenia usprawniające. Wydawać by się mogło, że płotki są zarezerwowane wyłącznie dla biegaczy, lecz trenują na nich także miotacze czy skoczkowie – jest to nic innego jak solidna jednostka ogólnorozwojowa poprawiająca technikę, koordynację, czy ruchomość kończyn. Jak będzie wyglądał Wasz trening? Po standardowym truchcie trenerzy przygotują wasze ciało na nowe ćwiczenia. Wykonacie serie wymachów lekkoatletycznych oraz pędzli, dzięki którym uruchomicie stawy biodrowe. Taka gibkość dynamiczna przyda się na późniejszych marszach. Porozciągacie się również w pozycji… siadów płotkarskich, co pozwoli wam lepiej przygotować się do ćwiczeń technicznych. Później szkoleniowcy podzielą Was na grupy – panie będą ćwiczyć na nieco niższych wysokościach, panowie na nieco wyższych. Marsze na płotkach wykonuje się z reguły w rytmie jedno, bądź trzykrokowym. Zaczniecie od spokojniejszych trzykrokowych – najpierw kilka serii na każdą nogę zakroczną, później na nogę atakującą a na końcu przez środek. Później postaracie się popracować obszerniej, wydłużyć krok i zdynamizować wasz marsz – powtórzycie wszelkie wyżej wymienione ćwiczenia w rytmie jednokrokowym. Później poznacie kilka innych ćwiczeń usprawniających między innymi przechodzenie nad i pod płotkiem, przenoszenie nóg nad płotkami idąc bokiem (będzie to nieco przypominać kankana), czy hopy – jednym słowem czeka was sporo zabawy, której animatorami będą trenerzy BiegamBoLubię. Trening zakończycie luźnymi, swobodnymi przebieżkami na pełnym kroku biegowym i przekonacie się na własnej skórze jak ćwiczenia na płotkach poprawiają ruchomość ciała. Jeśli obawiacie się, że nie poradzicie sobie, bo jesteście początkujący to mamy dobre informacje – to są odpowiednie treningi dla Was. Nasze zajęcia mają charakter edukacyjny. Nie każde ćwiczenia muszą oznaczać potworne zmęczenie – czasem warto zwolnić i nauczyć się nowych rzeczy, aby bieganie mogło sprawiać więcej przyjemności, a przede wszystkim było zdrowe. Do zobaczenia na stadionach! Autor: Maciej Żukiewicz – trener bbl Ożarów Mazowiecki

TrenujemyBoLubimy 2017 – cz. 12

BiegamBoLubię dynamicznie.

Jedni na luzie, inni poczuli w kościach zadania zaordynowane przez naszych trenerów. W ten weekend na zajęciach BiegamBoLubię było przede wszystkim dynamicznie i na pewno nie nudno. Zajrzyjmy najpierw do Wrocławia. Na malowniczo położonym stadionie AWF karty rozdają Weronika Machowska i Łukasz Krupa. – Po paru tygodniach wzmacniania, ćwiczenia na płotkach i pracy nad stabilizacją nadeszła pora na bieganie 🙂 Po solidnej rozgrzewce ustawiliśmy się na linii startu i przystąpiliśmy do głównej sesji treningu czyli 3 serie szybkiego biegu 300m, 200m, 100m na przerwie 100m truchtu. Trzech odważnych uczestników zdecydowało się jeszcze na jedną serię 🙂 Po – kółeczko truchtu, kilka ćwiczeń wzmacniających i konkretna dawka rozciągania – podsumowali. W Ostrołęce jak zwykle pozytywne nastroje i obszerne sprawozdanie. – Tydzień temu BBL-owcy dostali w kość, więc dziś mieli lżej. Był fun! Zaczynając od beztroskich „przedszkolakowych” podskoków przy rozgrzewce, po przewroty w przód i w tył. Podczas rozgrzewki postawiliśmy na tułów. Dobrze go rozruszaliśmy. Na tyle, że wszyscy bezkontuzyjnie wyszli z późniejszych fikołków 😉 Głównym punktem treningu były starty sytuacyjne – czyli wybiegi z różnych pozycji wyjściowych. Co przerobiliśmy? Starty z leżenia przodem, z kucania, przewrotów, planka, czy skipu A w podparciu. Wszystko uzupełnione ok. 50-metrowym wybiegiem – na 50 i więcej procent szybkości. Ćwiczenia wykonywały obie grupy: podstawowa i zaawansowana. Grupa podstawowa na rozgrzewce przebiegła mniej okrążeń niż zaawansowana, ale w dalszej części treningu – trzymali poziom! ( mimo zapewnień, że mogą opuszczać niektóre serie- nie odpuszczali!). Na zakończenie wszyscy przebiegliśmy 2 okrążenia truchtem i oczywiście rozciągnęliśmy się na trawce – informowali Klaudia Baczewska i Dariusz Dąbrowski. To jeszcze Zduńska Wola i ceniony na miejscu Mariusz Mann. -Zajęcia rozpoczęliśmy od spokojnego truchtu. Następnie na odcinku 20 metrów, w dwóch rzędach wykonywaliśmy ćwiczenia doskonalące: skipy, przeplatanki, przebieżki, dynamiczne rozciąganie. Następnie przeszliśmy do części głównej, czyli do trochę szybszego biegania. Wykonywaliśmy kilka interwałów od 3′ do 1′ na niepełnym wypoczynku w truchcie. Na koniec kilka minut spokojnego truchtu i ćwiczeń rozciągających – stwierdził.

BiegamBoLubię dynamicznie.

Informacje

BeBrave – ekstremalny test kosmetyków dla biegaczy

Recenzje i testy produktów są zazwyczaj poprzedzone kilkoma dniami użytkowania. Trudno o w miarę obiektywną opinię, jeśli sprawdza się coś „na szybko”. Postanowiliśmy, zatem zabrać kosmetyki na prawdziwy poligon doświadczalny, w warunki, w których zapewne nie sprawdzał ich sam producent. Co z tego wyszło? Setki kilometrów biegania, tysiące metrów przewyższenia, dziesiątki stopni amplitudy temperatur, góry, doliny, słońce, wiatry, woda – można by rzec, że taka praca. Wspólnie z wicemistrzynią świata w biegu 24-godzinnym Aleksandrą Niwińską najpierw wybraliśmy się na wysokogórski obóz w Tatrach. Pierwszy tydzień sierpnia okazał się upalny, na odsłoniętych szczytach mocno operowało słońce. Zrobiliśmy łącznie około 140 kilometrów, na każdej wycieczce korzystaliśmy z kremu z filtrem 30 od BeBrave. Warstwa ochronna utrzymywała się bardzo długo, mimo chłodzenia i polewania się wodą. Nie było żadnych oparzeń, jedynie zdrowa, brązowa opalenizna. Zazwyczaj nie stosuje żadnych kremów do twarzy i trenując latem skóra często się złuszcza. Postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie wystarczy maznąć się po policzkach i nastąpi jakaś znacząca zmiana. O dziwo nastąpiła, choć podchodziłem bardzo sceptycznie. Ola używała do tej pory zwykłych kremów, nieskierowanych do biegaczy. Po bieganiu stosowała krem nawilżający, regenerujący i rozświetlający a nieregularnie także koncentrat wygładzająco-nawilżający. Przez setki godzin spędzonych na dworze i tysiące wybieganych kilometrów oraz hektolitry potu, często miewała krostki, które praktycznie zniknęły. Po cięższych treningach stosowaliśmy także żel chłodząco-regenerujący, który wmasowywaliśmy w zmęczone mięśnie nóg. Lekki chłód przypominał nieco działanie tajskiej maści – przyjemne odprężenie. Codzienne treningi i Tatry to jednak było zbyt mało, aby wystawić przekonującą, pozytywną opinię, bowiem jest z pewnością wiele kosmetyków w podobnym przedziale cenowym, które spisałyby się podobnie w takich warunkach. Dlatego postanowiliśmy zabrać produkty na nasz ekstremalny wyjazd na Dziki Zachód. Przez 2 tygodnie biegaliśmy po amerykańskich Parkach Narodowych w niewyobrażalnych wręcz upałach a także na dużych wysokościach. Słońce było wszechobecne a dni niezwykle długie i ciężkie. Rano wyjeżdżaliśmy z motelu do kolejnego parku, tam kilkugodzinna marszobiegowa wycieczka w pełnym słońcu oraz późno popołudniowa obiadokolacja, prysznic i sen. I tak 14 razy. 40-45 stopniowy upał stał się już normalnością, przy 26-28 stopniach chodziliśmy w bluzie. Trudno to sobie wyobrazić, jeśli nie przeżyje się tego na własnej skórze, ale nasza skóra naprawdę to przeżyła. Pył, piach, kurz, czerwona ziemia, rozgrzany do piekielnej temperatury asfalt, śnieg i kamienie – było wszystko po prostu. Stosowaliśmy filtr UV 50-tkę. Był jak średniowieczna zbroja – chronił skutecznie, żadnych podrażnień, żadnych poparzeń, żadnej wysypki. Kremy pielęgnacyjne sprawiły, że po naszych twarzach nie było widać, przez jakie piekło przeszliśmy. Ostateczną próbą, dla BeBrave była Dolina Śmierci. To tam testuje się prototypy aut przed dopuszczeniem do sprzedaży. Jeżdżą foliowane po najgorętszym miejscu na ziemi w górę i w dół. Jeśli wytrzymają to ekstremum to nie zawiodą użytkowników, bo niby gdzie może być gorzej? Dolina Śmierci to najbardziej niegościnne miejsce świata – w powietrzu unosi się niepokój, życie umiera. Żar jest bezlitosny. Postanowiliśmy wybrać się na przebieżkę po rozgrzanym do 70 stopni asfalcie. Wystartowaliśmy w najniżej położonym miejscu -86 m.p.p.m. i jednocześnie najgorętszym. Ponad 56 stopni w cieniu – to najwyższa temperatura, jaką tam zanotowano. My pod koniec sierpnia mieliśmy 52,2 stopnia (0,8 do rekordu wszech czasów w sierpniu), było potwornie. 8-kilometrowy bieg bez nieustannego wsparcia auta za to z nieustająco towarzyszącym lękiem przed utratą przytomności. W tak silnym słońcu i przy tak wysuszającym wietrze spierzchły mi wyłącznie wargi, bowiem ich nie posmarowałem – reszta przetrwała w świetnej kondycji. Po takich przejściach i po tak ekstremalnych testach, możemy oboje jasno stwierdzić, że jakość produktów znacznie przewyższa ich cenę. Żeby wystawić szóstkę, musiałyby same biegać, ale 5+ zdecydowanie możemy tym kosmetykom wystawić. Zobaczymy czy zimowy krem na niskie temperatury oraz wilgoć będzie równie skuteczny, ale jeśli jego, jakość jest podobna do kremów i filtrów to chyba czas na obóz na Syberii. Autor: Aleksandra Niwińska i Maciej Żukiewicz – trenerzy bbl Ożarów Mazowiecki Więcej o marce BeBrave znajdziecie TUTAJ

BeBrave – ekstremalny test kosmetyków dla biegaczy

Słuchawki TITANIUM TREKZ – nowy wymiar słuchania muzyki

Dla wielu biegaczy słuchawki podczas treningu są tak niezbędne jak buty. Tak dokładnie jest i w moim przypadku. Lubię podczas interwałów czuć w uszach moc rockowych gitar, na długich wybieganiach słuchać audiobooków, a w górach raczyć się poezją śpiewaną. Dobre słuchawki to podstawa. Przez ostatnie lata przetestowałem kilkanaście różnych modeli słuchawek: bezprzewodowe, z kablem, z pomiarem tętna, pałąkiem, od najtańszych po te za prawie 1 000 zł. Wszystkie z testowanych modeli były słuchawkami dousznymi. Do takich właśnie rozwiązań jesteśmy przyzwyczajeni. Niestety słuchawka w uchu izoluje od świata zewnętrznego, a przy głośniejszej muzyce zupełnie od niego odcina. Powoduje to wiele niebezpiecznych sytuacji. Istotną kwestią jest również komfort słuchania. Po 4 godzinach biegu uszy ze słuchawką w środku, po prostu zaczynają boleć. Trzeba wtedy je ściągać, chować do plecaka i dobrze schować aby ich nie zgubić. Jest to po porostu niewygodne. Opisane powyżej problemy zniknęły, kiedy otrzymałem do testów słuchawki TITANIUM TREKZ. Ich konstrukcja oparta jest na innowacyjnej technologii przewodnictwa kostnego dźwięku. Technologia ta stosowana jest już z powodzeniem w medycynie u osób z zaburzeniami słuchu. Polega na przenoszeniu drgań wywoływanych przez specjalny sensor przylegający do kości jarzmowej. Podczas odtwarzania muzyki, drgania te przenikają do ucha wewnętrznego nie przez przewód słuchowy, ale przez kości. Efekt – ten sam. Jak to działa dokładnie możecie zobaczyć na tym filmie: Oto moja subiektywna ocena opisywanego sprzętu. Mocowanie: Zakładając TITANIUM TREKZ po raz pierwszy, za wszelką cenę chciałem głośniki umieścić w uchu. Nie mogłem się przyzwyczaić do tego, że sensory znajdują się obok małżowiny. To dziwne uczucie, wiec co chwilę je poprawiałem. Po kilku dniach kiedy się przyzwyczaiłem, zakładanie i umieszczanie sensorów przy uchu na kości, stało się zupełnie normalne. Dźwięk: Niestety to dla mnie nie najmocniejszy element TITANIUM TREKZ. W porównaniu ze słuchawkami dousznymi nie ma możliwości uzyskania mocy basu który wbija się w mózg, a szerokość przenoszonego pasma dźwięku jest doskonale słyszalna w każdym zakresie. Audiofile i miłośnicy łomotu w uszach będą rozczarowani. Nie jest jednak aż tak źle. U mnie chwilę trwało zanim znalazłem najlepsze miejsce styku moich kości z sensorami. Kiedy już je odkryłem, jakość słyszanych dźwięków zdecydowanie się polepszyła. Funkcjonalność: TITANIUM TREKZ w swoich rozwiązaniach dorównują topowym modelom bezprzewodowym. Wykonane w technologii bluetooth, z wysokiej jakości materiałów, są przyjemne w użytkowaniu. Sterowanie jest proste a wygodne przyciski intuicyjnie „wpadają pod palce” – nawet podczas intensywnego ruchu. Posiadają bardzo dobry mikrofon (słuchawki posiadają 2 mikrofony, dzięki czemu mogą redukować szumy), dzięki czemu rozmowy telefoniczne zachowują wysoką jakość. Bateria wytrzymuje 6 godzin co w zupełności wystarcza na długie biegowe trasy. Jeden z mankamentów, to zdarzające się dość często milisekundowe przerywania dźwięku. Jest kwestia połączenia bluetooth pomiędzy słuchawką i telefonem. Nie wiem jaka jest tego przyczyna, ale występuje dość często. Może to być oczywiście wina telefonu. Do testu wykorzystuje – HUAWEI P9. Podsumowanie: Podczas dwumiesięcznego testu, w TITANIUM TREKZ przebiegłem ponad 450 km. W większości były to dwugodzinne treningi. Znalazł się również jeden bieg górski trwający ponad 5 godzin. Zaproponowane rozwiązanie kostnego przewodzenia dźwięku, jest naprawdę bardzo dobre. Głównym atutem, dzięki któremu słuchawki zyskują moją wysoką opinię, jest to, iż nie odcinają mnie od przyrody. Mam ochotę słyszeć las, naciskam guzik off i słyszę. Nic nie blokuje mi dostępu dźwięków do ucha. Czuję potrzebę zadzwonić lub odebrać telefon, naciskam guzik i rozmawiam. Słyszę równocześnie wszystko dookoła. Poza tym nawet jak nic nie słucham, to uszy mam odciążone więc nie bolą. To dla mnie na długich trasach najważniejsze. A to, że bas nie jest tak intensywny a muzyka tak głośna? Nie szkodzi.   Autor:  Bartosz Konopka

Słuchawki TITANIUM TREKZ – nowy wymiar słuchania muzyki

Trening biegacza a kondycja skóry

Trening biegacza a kondycja skóry – rozmowa z Jarosławem Skrzyszowskim* reprezentującym markę kosmetyków BeBrave Skincare & Sport. BBL: Oboje jesteśmy pasjonatami biegania i sportu w ogóle. Sport to świetna przygoda, odreagowanie od codziennej rutyny, kondycja i zdrowie naszego ciała. Ale spotykam się z opiniami, że sport jest nie do przecenienia kiedy myślimy o naszym ciele i psychice, ale inaczej ma się sprawa kiedy chodzi o zdrowie naszej skóry. Jarosław Skrzyszowski: Dzisiaj amatorsko uprawiam bieganie i kolarstwo szosowe, w przeszłości byłem lekkoatletą sprinterem, później trenerem lekkoatletyki, a następnie przez wiele lat związany byłem z kluczowymi firmami farmaceutycznymi i kosmetycznymi i na każdym etapie mojego życia przyglądałem się jak zmienia się aktywność fizyczna Polaków i jak wpływa na jakość naszego życia. Jeszcze kilkanaście lat temu jakąkolwiek aktywność fizyczną deklarowało 6-7% dorosłych Polaków! Obecnie co raz trudniej spotkać osobę, która nie biega, nie jeździ na rowerze, nie pływa czy nie ćwiczy w klubie fitness…Doskonale! Jesteśmy co raz bardziej sprawni, aktywni, zdrowi. Dla każdego kto posmakował co to wysiłek i pokonywanie własnych słabości to prawdziwa radość i euforia … Ale okazuje się, że nie dla skóry twarzy! Aktywność fizyczna i uprawianie sportu to dla skóry twarzy nie lada wyczyn! BBL: Czy to oznacza, że wysiłek fizyczny tak dla całego ciała, ale nie dla skóry? J.S.: Badania wykazują, że już przy wysiłku przy którym tętno naszego serca zaczyna przekraczać 120 ud./min. – czyli już podczas intensywnego marszu, w skórze zachodzą zmiany, które swoją specyfiką i intensywnością znacznie różnią się od tego co dzieje się z naszą skórą w trakcie wykonywania normalnych funkcji życiowych. W rezultacie mogą one prowadzić do znacznego pogorszenia się stanu skóry i to pomimo regularnego stosowania nawet najbardziej renomowanych kosmetyków, których receptury nie zostały opracowane by działać w warunkach wysiłku fizycznego. Skóra osób ćwiczących w klubach fitness, biegających, jeżdżących na rowerze czy grających w tenisa wymaga zupełnie innej, specjalistycznej pielęgnacji. Potrzebuje kosmetyków zdolnych do efektywnego działania w bardzo trudnych warunkach intensywnych zmian parametrów biochemiczny i środowiskowych. BBL : Co dokładnie dzieje się ze skórą w czasie wysiłku fizycznego? J.S.: W trakcie wysiłku fizycznego w naszym organizmie wszystkie procesy przemian biochemicznych przyspieszają i przebiegają z większą intensywnością. Nie do przecenienia jest ich pozytywny wpływ, zwłaszcza na układ krążenia, oddechowy i ruchowy. Wyzwalają hormony szczęścia: endorfinę i serotoninę. Jest jednak też drugie, ciemniejsze oblicze wysiłku, którego nie można zbagatelizować. To skutki uboczne pracy organizmu na „wysokich obrotach”, które mają szczególnie niekorzystny wpływ na kondycję, zdrowie i w konsekwencji urodę skóry. Skóra w trakcie wysiłku fizycznego szczególnie narażona jest na szereg czynników powodujących zaburzenia kondycji i zdrowia skóry takich jak zaburzenie równowagi pH, aktywacja i nadmiar wolnych rodników, nagromadzenie szkodliwych substancji m.in. sodu, chloru, kwas moczowego, kwas mlekowego. Nie bez znaczenia są też specyficzne skurcze mięśni mimicznych o charakterze ciągłym. Szczególnie niebezpieczne jest oddziaływanie promieniowania UV. Wszystkie wymienione czynniki mogą prowadzić do zmian o podłożu trądzikowym, stanów zapalnych, utraty jędrności i elastyczności, odwodnienia i przyśpieszonego procesu starzenia się skóry. W rezultacie możemy mieć do czynienie z „twarzą biegaczki(a)”. BBL : Co to takiego „twarz biegaczki(a)”? J.S.: To stan i wygląd skóry twarzy nie przystający do pięknego wysportowanego ciała. Szczupłe wytrenowane nogi, świetna sylwetka i idealnie wyrzeźbiony brzuch, a gdy dokładniej przyjrzeć się twarzy, można stwierdzić, że niewątpliwie nie przystaje do reszty ciała, ponieważ jest starsza. Przynajmniej u takiej osoby, która nie dba o nią tak, jak powinna, czyli nie stosuje odpowiednich kosmetyków. Mamy wtedy do czynienia z tak zwaną „twarzą biegaczki(a)”. BBL : Czy podczas biegania jesteśmy szczególnie narażeni na pogorszenie stanu naszej skóry. Jeżeli tak to czy jesteśmy w stanie się przed tym obronić? J.S.: Okazuje się, że trening biegacza niesie ze sobą jeszcze dodatkowe zagrożenia jakimi są długotrwałe oddziaływanie zmiennych warunków atmosferycznych i trwający, nierzadko, kilka godzin wysiłek. Szukając rozwiązania dla skóry osób aktywnych dwa lata temu rozpoczęliśmy badania i testy formuł preparatów, które sprostałby tym wszystkim wspomnianym zagrożeniom. Dzięki współpracy grupy naukowców i specjalistów z wielu dziedzin takich jak dermatologia, medycyna estetyczna, kosmetologia oraz fizjologia wysiłku sportowego powstały kosmetyki BeBrave Skincare & Sport, które okazały się doskonałą bronią w walce o zdrową skórę osoby aktywnej. Myślę, że kluczowe było to, że w procesie tworzenia preparatów uczestniczyły i testowały je osoby uprawiające amatorsko wiele rodzajów aktywności fizycznej i rekreacyjnej, a także profesjonalnych sportowców – olimpijczyków, medalistów mistrzostw Polski, Europy i świata. W rezultacie udało nam się stworzyć linię kosmetyków nowej generacji, zawierającej ponad 200 różnych substancji i składników. W naszych kosmetykach połączyliśmy wyselekcjonowane składniki w optymalnych proporcjach i optymalnym dla prawidłowego funkcjonowania skóry odczynie pH. Unikalne formuły zawierają kompozycję protein, lipoptydów, retinolu, substancji nawilżających i rozświetlających, antyoksydantów, szeregu witamin i wyciągów roślinnych. W oparciu o obiektywne opinie, które docierają do nas od dziesiątek osób, które już stosują nasze preparaty, mogę śmiało stwierdzić, że udało nam się stworzyć gamę kosmetyków, które zapewniają doskonałe działanie prewencyjne, przeciwdziałające oznakom starzenia, destrukcyjnemu działaniu wolnych rodników, uszkodzeniom wywołanym promieniowaniem UV, a także pomagające skórze odzyskać jej młodość. BBL : Musimy przyznać, że to co usłyszeliśmy na początku naszej rozmowy o skórze osób aktywnych brzmiało nieco niepokojąco, jednak na końcu przekonał nas pan, że można temu zaradzić kiedy wie się co i jak stosować. J.S.: Właśnie tak. Żyjemy w czasach kiedy nauka skutecznie spieszy nam z pomocą w najtrudniejszych sytuacjach dotyczących naszego zdrowia. Tak właśnie jest i w tym przypadku. Odważmy się walczyć o zdrową skórę z BeBrave Skincare & Sport. BBL : Dziękujemy i do zobaczenia na treningach BiegamBoLubię.   *Jarosław Skrzyszowski – w przeszłości zawodnik i trener lekkoatletyki. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku oraz studiów MBA w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Przez wiele lat osoba zarządzająca w międzynarodowych firmach farmaceutycznych i kosmetycznych. Od 10 lat związany z rynkiem kosmetyków profesjonalnych. Współzałożyciel i prezes BeBrave Group Sp. z o.o.

Trening biegacza a kondycja skóry

PolecamyBoLubimy

Zapisz się do naszego newslettera aby być na bieżąco z najnowszymi informacjami.
Zapisz się
Top