Aktualności

Bieg bez Granic – z dnia na dzień przybywa zawodników

  Pełną parą ruszyły zapisy do X edycji Biegu Bez Granic. Na liście startowej jest już ponad 350 osób, które wezmą udział w rywalizacji, a miejsc zaledwie 500. Organizatorzy radzą, aby nie zwlekać, tylko czym prędzej wypełnić formularz zgłoszeniowy. Do zdobycia będzie 3 część medalu projektu 4 Biegi Racibórz. Raciborskie wydarzenia biegowe przyciągają tysiące zawodników z całej Polski, a nawet zagranicy. Do startów w tym mieście przekonuje ich przede wszystkim doskonała atmosfera oraz wzorowe przygotowanie. Organizatorzy dokładają wszelkich starań, aby każdy z biegów mocno zapadł w pamięci zawodników, a ci chcieli wracać na kolejne edycje. Tak właśnie zapisał się Bieg bez Granic. W tym roku odbędzie się X edycja tego kultowego biegu. Mimo że od wielu lat pogoda nie rozpieszcza startujących, gromadzi on setki zawodników. Chociaż do startu pozostało jeszcze 6 tygodni, lista zapełnia się z dnia na dzień. Aby dołączyć do rywalizacji należy wypełnić odpowiedni formularz, dostępny TUTAJ. Tegoroczna edycja Biegu bez Granic wpisuje się w obchody 800-lecia nadania praw miejskich Raciborza. Każdy, kto w regulaminowym czasie ukończy bieg na 10 km otrzyma trzecią z czterech części medalu projektu 4 Biegi Racibórz. Trasa biegu wiedzie następującymi ulicami: Wojska Polskiego, Nową (między fontannami a Placem Długosza), Piwną, Drzymały, Opawską do ronda na Placu Konstytucji 3 Maja, Warszawską, Wileńską i z powrotem na Wojska Polskiego. Oprócz biegu głównego (na 10 km) odbędzie się również marsz Nordic Walking, bieg Open 3,7 km i młodzieżowy na 3,7 km. Należy pamiętać, że pamiątkowe medale otrzymają wszyscy, którzy ukończą wybrany dystans, ale do Grand Prix Raciborza zaliczają się tylko zawodnicy z biegu głównego (10 km). O godzinie 14.30 wystartują osoby biorące udział w rywalizacji Nordic Walking i zawodów na 3,7 km. Bieg główny rozpocznie się o godz. 16.00. Meta i Start ulokowane będą przy ul. Wojska Polskiego na wysokości SP 4. Organizatorami wydarzenia są: Urząd Miasta Racibórz i Ośrodek Sportu i Rekreacji w Raciborzu. *** Autor: Justyna Korzeniak/ Adventure Media   Może zainteresuje Ciebie jeszcze to: STARCIE DŁUGODYSTANSOWYCH GIGANTÓW WINGS FOR LIFE ... To nie żart! 1 kwietnia ruszają treningi BiegamBoL... Patronat honorowy MSiT Dołącz do drużyny BiegamBoLubię na Wings for Life ...

Bieg bez Granic – z dnia na dzień przybywa zawodników

STARCIE DŁUGODYSTANSOWYCH GIGANTÓW WINGS FOR LIFE WORLD RUN

  Calcaterra, Olszewski, Morales i Neushwander – bezpośredni pojedynek na trasie we Włoszech Czterech z najlepszych biegaczy długodystansowych świata spotka się 7 maja 2017 roku w Mediolanie podczas ostatecznej rozgrywki, która może wyłonić globalnego zwycięzcę Wings for Life World Run. Tempo ponownie wyznaczać będzie trzykrotny mistrz świata w biegu na 100 km Giorgio Calcaterra z Włoch. Polak, który w ubiegłym roku zajął 2. miejsce na świecie – Bartosz Olszewski podejmuje wyzwanie i zapowiada walkę do ostatnich metrów. Calcaterra, Włoch o niespożytych pokładach energii, zmierzy się z trzema innymi doskonałymi ultrabiegaczami oraz krajowymi mistrzami Wings for Life World Run – Florianem Neuschwanderem z Niemiec, Bartoszem Olszewskim z Polski oraz Francisco Moralesem z Chile. W tym pojedynku zwycięzcą będzie ostatni złapany przez metę, wyznaczoną przez Samochód Pościgowy. Dzięki transmisji w telewizji i Internecie kibice na całym świecie mogli śledzić ich bezpośrednią rywalizację już podczas 3.edycji imprezy. Olszewski biegł w Kanadzie i pokonał 82,42 km zanim wyprzedziła go „meta”. Calcaterra, który startował w Mediolanie uciekał przed nią jeszcze nieco ponad 6 kilometrów (w sumie 88,44 km). Ten nadzwyczajny dystans zapewnił mu 3 z kolei zwycięstwo we włoskiej edycji oraz tytuł globalnego mistrza Wings for Life World Run. Tym samym Włoch pobił poprzedni rekord wynoszący 79,90 km. „Zeszłoroczna trasa w Mediolanie była trudna ze względu na nawierzchnię, zakręty oraz wysoką temperaturę” – powiedział Calcaterra. „Jednak sam prezentowałem idealną formę – zarówno fizyczną, jak i umysłową – byłem bardzo dobrze przygotowany”. „Oczywiście uczestnictwo trzech innych mistrzów będzie tym razem stanowić dla mnie doskonałą motywację”. Calcaterra zmierzy się z niesłychanym wyzwaniem, jakim będzie zjazd byłych mistrzów na jego rodzinną ziemię! Bartosz Olszewski jest jedynym innym zawodnikiem, któremu udało się przekroczyć granicę 80 km. Zanim zwyciężył w Niagara Falls, rok wcześniej wygrał rodzimą edycję Wings for Life World Run w Poznaniu. Czy mistrz z Polski powalczy o zwycięstwo? Odpowiada sam zainteresowany, za którego będzie trzymał kciuki cały kraj: „Oczywiście. 2 razy wygrałem, mam 2 wynik w historii tego biegu. Jeżeli ktoś w takim przypadku mówi, że nie walczy o wygraną, to zwyczajnie kłamie. Trasa we Włoszech jest niesamowita. Bardzo duża część biegu odbywa się w mieście, w Mediolanie. Jedyne czego się obawiam to pogoda. Ale to wszędzie loteria. W tym roku również biegnie tam zwycięzca sprzed roku, Giorgio Calcaterra, więc będzie się z kim ścigać.” Przybycie na start w malowniczym Mediolanie zapowiedziała także blogerka i amabasadorka Wings for Life World Run Anna Szczypczyńska – znana wszystkim jako Panna Anna. O wyborze lokalizacji poinformowała z trasy po Europie, dosłownie kilka dni temu. Imponujący jest również dorobek zwycięstw sąsiada z zagranicy Neuschwandera, który obejmuje sześciodniowy bieg na 200 km TransRockies Run w Kolorado oraz dwa kolejne krajowe mistrzostwa Wings for Life World Run w Niemczech (najlepszy wynik 74,56 km). „Biegi ultradystansowe nie należą do łatwych, a kiedy pogoda nie dopisuje, a teren jest pagórkowaty, przekroczenie granicy 80 km jest niemal niemożliwe” – powiedział Neuschwander. „Potrzebna jest szybka i płaska trasa oraz dobre warunki. Właśnie na to liczę w tym roku w Mediolanie”. Wszyscy zawodnicy liczą na sprzyjącą aurę, to będzie niesamowty pojedynek. Wszystkie opłaty startowe z Wings for Life World Run zostaną przekazane na badania nad rdzeniem kręgowym. W 2016 roku w biegu wzięło udział ponad 130 000 osób, a do 4. edycji, która odbędzie się 7 maja o 13:00 czasu polskiego, zarejestrowały się już tysiące osób. Biegacze na każdym poziomie zaawansowania mogą zapisać się na oficjalnej stronie – a ponieważ bieg nie ma zwykłej mety, każdy może wyznaczyć sobie własny docelowy dystans. Zapisy, najnowsze informacje oraz odpowiedzi na najważniejsze pytania dostępne są na stronie organizatora TUTAJ.     Może zainteresuje Ciebie jeszcze to: Bieg bez Granic – z dnia na dzień przybywa zawodni... To nie żart! 1 kwietnia ruszają treningi BiegamBoL... Patronat honorowy MSiT Dołącz do drużyny BiegamBoLubię na Wings for Life ...

STARCIE DŁUGODYSTANSOWYCH GIGANTÓW WINGS FOR LIFE WORLD RUN

To nie żart! 1 kwietnia ruszają treningi BiegamBoLubię!

  “Wiosna – cieplejszy wieje wiatr,  Wiosna – znów nam ubyło lat…” Tak śpiewali Skaldowie o najpiękniejszej porze roku, która budzi nas z zimowego marazmu i krzyczy wielkimi literami “JUŻ PORA RUSZYĆ NA BIEGANIE PO CZERWONYM DYWANIE”. W tym roku sezon biegowy na polskich stadionach zaczynamy nietypowo, bo w Prima Aprilis, ale uwierzcie, to nie będą żarty. Jak co roku oferujemy wszystkim bezpłatny dostęp do stadionów lekkoatletycznych oraz możliwość trenowania pod okiem wykwalifikowanej kadry, którą szkolimy od lat. Nasi trenerzy to osoby z biegową pasją, którzy miłość do biegania wyssali z mlekiem matki. BiegamBoLubię to coś więcej niż nabijanie kilometrów. Nasze zajęcia to nie tylko treningi biegowe. Realizujemy również plan ćwiczeń ogólnorozwojowych, które niezbędne są dla prawidłowego i bezpiecznego biegania. Na biegaczy patrzymy holistycznie. Dbamy o ich wszechstronność i poprawną technikę. Uzupełniamy bieganie ćwiczeniami sprawnościowymi, koordynacyjnymi oraz gimnastyką. W tym roku akcja startuje 1 kwietnia i trwa do 5 listopada. Przed miłośnikami biegania 33 zabiegane weekendy. Zajęcia odbywają się regularnie. Biegamy bez względu na pogodę. Wyjątkiem są jedynie Święta Państwowe. W zależności od lokalizacji, odbywają się w sobotę o 9:30 lub poniedziałek o 20:00. Dokładnie przez 60 minut, bramy stadionów dostępnych standardowo dla zawodowych sportowców otwierają się na amatorów. Trenerzy natomiast realizują konkretną, sprecyzowaną wcześniej jednostkę treningową. Poziom zajęć dostosowywany jest na bieżąco do potrzeb grupy. Owalny stadion daje duże pole do popisu dla trenera i ogromne możliwości dla uczestników spotkań biegowych. Aktualnie akcja prowadzona jest w 80 lokalizacjach na terenie całej Polski. Jednak nie spoczywamy na laurach i poprzeczkę stawiamy sobie bardzo wysoko. Z sezonu  na sezon staramy się otwierać kolejne stadiony i zachęcać Polaków do podejmowania aktywności fizycznej. Przypominamy, że o biegową formę naszych podopiecznych dbamy cały rok. W okresie jesienno-zimowym, kiedy stadiony zapadają w sen zimowy, nasi trenerzy czekają na Was na zajęciach BiegamBoLubię NOCĄ. O naszych zajęciach mówią: “Lubię biegać po stadionie. Dzięki temu, że jest pętlą, trener zawsze ma każdego z nas na oku. W każdej chwili może nas zmotywować gdy brakuje nam sił, zareagować gdy odpuszczamy i na bieżąco korygować nasze błędy.” – mówi Ania uczestniczka zajęć na warszawskim AWFie. “Uwielbiam atmosferę, która panuje na treningach bbl. Jest bardzo rodzinnie, przyjemnie, ale trzeba się też trochę zmęczyć. Nasze trenerki bardzo nas motywują i dopingują. Uczą nas nie tylko samego biegania, ale także walki ze swoimi słabościami” – Kasia z bbl Opole “Zajęcia BiegamBoLubię na stadionie to idealne miejsce zarówno dla ścigaczy, którym tartan pali się pod nogami, a także dla początkujących, którzy walczą ze swoimi pierwszymi kilometrami. Przez to, że biegamy w kółko, to nikt nie odstaje. Nikt nie jest pierwszy, nikt nie jest ostatni, na nikogo nie trzeba czekać i nikogo gonić”. Każdy pracuje na miarę swoich możliwości” – Ola, uczestniczka zajęć bbl Racibórz Ty też podejmij wyzwanie i pobiegaj z nami po czerwonym dywanie. Widzimy się już 1 kwietnia! Autor: Ilona Brusiło – trenerka bbl Warszawa, mamyruszamy.pl Lista lokalizacji Trenerzy BiegamBoLubię Szczegółowy regulamin akcji   Może zainteresuje Ciebie jeszcze to: Bieg bez Granic – z dnia na dzień przybywa zawodni... STARCIE DŁUGODYSTANSOWYCH GIGANTÓW WINGS FOR LIFE ... Patronat honorowy MSiT Dołącz do drużyny BiegamBoLubię na Wings for Life ...

To nie żart! 1 kwietnia ruszają treningi BiegamBoLubię!

Patronat honorowy MSiT

  Z przyjemnością informujemy, że akcja BiegamBoLubię po raz kolejny została objęta patronatem honorowym Ministra Sportu i Turystyki Witolda Bańki. BiegamyBoLubimy ! Może zainteresuje Ciebie jeszcze to: Bieg bez Granic – z dnia na dzień przybywa zawodni... STARCIE DŁUGODYSTANSOWYCH GIGANTÓW WINGS FOR LIFE ... To nie żart! 1 kwietnia ruszają treningi BiegamBoL... Dołącz do drużyny BiegamBoLubię na Wings for Life ...

Patronat honorowy MSiT

Informacje

King size, czyli bieganie w rozmiarze XXL

  Bieganie uznawane jest za najprostszą formę aktywności ruchowej. Prawdę mówiąc to jesteśmy stworzeni do biegania. Nasz aparat ruchowy jest do tego idealnie przystosowany. Co więcej, bieganie, a dokładniej dłuuuugie bieganie, mamy zapisane w genach. Nasi praprzodkowie nie podjeżdżali furą za miliony monet do hipermarketu załadowanego żywnością po brzegi. Zmuszeni byli o posiłek zaBIEGAĆ 🙂 Teraz jest inaczej. Żyjemy w czasach szumnie nazywanych dobrobytem. Umiemy uprawiać ziemię, a wszystko robią za nas maszyny. No właśnie i tu następuje przełom. Pracują maszyny, my jedynie je nadzorujemy. Nasza aktywność kończy się często na klikaniu w klawisze klawiatury. Bieganie nie jest dla nas warunkiem do przeżycia, a stało się warunkiem do zapobiegania wielu chorobom cywilizacyjnym takim jak nadwaga i otyłość.    I powoli zbliżamy się do sedna. Będzie o bieganiu i o kilogramach. Kilogramy zaczynają towarzyszyć nam na co dzień. Zaczyna się niewinnie. Najpierw wylewają się boczki, potem nieśmiało stajemy na wadze, a tam NADwaga. Podstępnie czai się na nas otyłość. Pierwsze symptomy lekceważymy, a kiedy okazuje się, że jest słabo to do tematu podchodzimy na twardo… IDĘ biegać! A tu ZONK! Nie wyjdziesz, bo nie masz w czym! Poginasz szybko do sportowego z zamiarem zakupu biegowego fatałaszka. Lecisz na złamanie karku, zanim stracisz motywację. Wchodzisz… WOW!… do wyboru do koloru. Jednolite, full kolor, w kropki, paski, kratki… termo, aero, jesuuuuu, ale tego jest! Niczym nornica przekopujesz się do końca wieszaczka, bo te większe zawsze na końcu. Masz! Niby jest XL, ale…. upst…. jakieś takie fit! E tam, nie te to inne – myślisz i kopiesz dalej. Po 20 minutach, lądujesz w przymierzalni z dwoma parami czarnych drelichów w dłoni. Przymierzasz… ale obciach! Zupełnie nie przypominasz biegaczek z obrazka. I tu mamy rozłam… jedni zostawią dresik w przymierzalni i pójdą na ciastko, a inni pokornie spakują go do torby i podejmą swoje biegowe próby. Po nocy, w samotności, żeby nikt nie widział.   Taka jest rzeczywistość. Zrobiłam badanie w kilku grupach dla kobiet. Zaangażowałam tam kilkaset osób. Zapytałam: “Dziewczyny, w czym biegacie? Gdzie kupujecie stroje do biegania? I ostatnie pytanie ile ważycie?” To ostatnie było bardzo problematyczne. Zaczęłam wyłapywać te dziewczyny prywatnie i pytać jak jest. Okazuje się, że grubo ponad 90% kobiet, z masą powyżej 80 kg, ma ogromny kłopot z zakupem odzieży do biegania. Często jest tak, że ubrania są na nie zbyt ciasne, źle dopasowane, wyglądają nieładnie, ograniczają ruch. Kiedy dziewczyny patrzą w lustro widzą “szynkę”, “baleron” często używały stwierdzenia “wyglądam jak parówa”. Swoją drogą nie rozumiem dlaczego te wszystkie określenia sprowadzały się do jedzenia. To jak wyglądały w stroju sportowym bardzo zniechęcało do tego, by nawet podjąć biegową próbę. Jeśli już udało się znaleźć coś zadowalającego to zazwyczaj w profesjonalnym sklepie. Niestety wtedy nie zadowalała już cena. W takiej sytuacji na ratunek przychodzą dyskonty z ofertą sezonową, gdzie można za grosze nabyć rozmiar XXXL z metką w rozmiarze L i jakoś tak lepiej dla oka się robi. Tyle, że … jakość! Jakość pozostawia wiele do życzenia. Nie do końca wierzyłam w to co słyszałam. Fakt, nigdy nie musiałam poruszać się w sferze BIG SIZE. Zrobiłam rekonesans w sklepach stacjonarnych. Kurcze, wszystko się zgadza. One mają rację. Oferta dużych rozmiarów jest zazwyczaj bardzo uboga, ograniczona, szara…. nudna! Czarno, czarno, wszędzie czarno, bo czarny wyszczupla… podobno. I potem biegają po nocy czarni biegacze NINJA, zazwyczaj po poboczach, za miastem, żeby ich nikt nie widział… nawet kierowcy rozpędzonych aut. Wśród sklepów stacjonarnych, bo tylko tymi się zajęłam, ofertą pozytywnie zaskoczył Decathlon, ze swoją flagową biegową marką Kalenji. Po pierwsze ma szeroką rozmiarówkę, co w przypadku osób z kilogramami jest ogromnym plusem. Ubiorą się tu panie do rozmiaru 48, więc tak naprawdę każdy znajdzie ubranie szyte na swoją miarę. Po drugie Kalenji wychodzi z nudnej czerni. Ma w ofercie delikatne pastelowe kolory. Nie są intensywne, zbyt zwracające na siebie uwagę. Kolor jest subtelny i ładny, ale nie krzykliwy. Producent dba też o to by odzież biegowa miała odblaski, co jest szalenie ważne dla nocnych biegaczy. Przy założeniu, że osoby o większych gabarytach często chowają swoje bieganie pod płaszczem nocy, krok w kierunku bezpieczeństwa jest mile widziany. Sklep oferuje linię odzieżową w przystępnej cenie, zachowując przy tym stosunkowo dobrą jakość. Bardzo zachęca ceną i konkuruje z dyskontami. W przypadku osób, które biegają z zamiarem schudnięcia cena jest kluczowa. Wychodzą oni z założenia, że stracą zbędne kilogramy i za moment będą zmieniać ubrania, więc inwestycja w drogi strój nie wchodzi w grę. Wolą zainwestować w lepsze obuwie, niż legginsy czy bluzę. To logiczne, bo nawet po schudnięciu długość stopy zostanie taka sama.   W temacie spraw bardzo przyziemnych Kalenji również daje radę. Odzież dobrze się pierze, nie farbuje. Szybko schnie. Nie zmienia swojego rozmiaru nawet po wielu praniach, nie płowieje. Trenując kilka razy w tygodniu i piorąc regularnie jeden komplet odzieży wystarczy w zupełności. Potem, mam nadzieję, że sięgasz już po mniejszy, bo i Ciebie jest mniej. W celu prezentacji odzieży Kalenji poprosiłam o pomoc Wandę. To jedna z tych osób, które podjęły wyzwanie i zamiast na ciastko poszły na trening. Kiedy przyszła na nasze pierwsze zajęcia BiegamBoLubię NOCĄ była biegaczem NINJA. Od stóp do głów w czerni. Teraz z dnia na dzień jest drobniejsza i silniejsza… w duchu, w głowie, no i w nogach. Promienieje blaskiem… Autor: Ilona Brusiło – trener BiegamBoLubię Warszawa, mamyruszamy.pl Fotografia: Ola Sulej – Dąbrowska   Może zainteresuje Ciebie jeszcze to: VivoFit Jr. HR kontra Matka & Córka Garmin® fēnix® 5 Vivoactive HR – strażnik codziennej aktywności Śmierdząca odzież sportowca – jak sobie radzić ...

King size, czyli bieganie w rozmiarze XXL

VivoFit Jr. HR kontra Matka & Córka

  Matka – instruktorka lekkoatletyki, fanka Garmina 235, aktywna biegaczka w trakcie przygotowań do maratonu. Długie dystanse wciąga nosem i stara się zrobić to jak najszybciej. Córka – mała biegaczka na dystansach przedszkolnych, stała bywalczyni zajęć Sportgeneracja, miłośniczka treningu funkcjonalnego. Na liczniku 5,5 roku. Biega odkąd stanęła na nogi. VivoFit Jr. HR – Anioł Stróż dziecięcej aktywności. Mały chochlik, który skontroluje czy było poćwiczone, czy zęby dobrze wyszczotkowane i pies wyprowadzony. Ready! Steady! Go! TESTUJEMY!!! 1.Zadbaj o aktualne oprogramowanie. Aby wszystko działało jak trzeba, sparować zegarek ze smartfonem lub tabletem. Należy też mieć konto na Garmin Connect. Zarówno tablet jak i konto Connect posiadam to powinno iść gładko. A tu…. psikus. Okazało się, że nasz tablet i smartfon nie mogły obsłużyć apki dla juniora. Zadbajcie o to zawczasu, by nie mieć kłopotu. Zwróćcie uwagę czy macie zrobione wszystkie aktualizacje. To szczegół, nie zajmuje dużo czasu, ale zlekceważony może być frustrujący. Po ściągnięciu apki, instalacja, proces parowania i ogólna obsługa bez problemu i zarzutów. Wszystko z sukcesem za pierwszym podejściem. 2. Moje, moje, tylko moje. Opaska ma opcję personalizacji. Można wpisać imię dziecka, wybrać własną ikonkę widoczną na ekranie. Te opcje bardzo spodobały się małej B. Dostała zegarek, który wyświetlał jej imię i pięknego motylka, którego sama wybrała. Dało jej to poczucie wyjątkowości, to ona mogła decydować co pokazuje jej zegarek. B: “Fajnie, że tu jest napisane Basia. Wszyscy będą wiedzieć, że to mój zegarek i nikomu się nie pomyli.” 3. Intuicja dziecka. Jako idealny tester, jak tylko uruchomiłam zegarek i go sparowałam, zabrałam się za szczegółowe studiowanie instrukcji obsługi. W tym czasie mała B. już buszowała w świecie swojej mini elektroniki. Po kilku minutach, pełna entuzjazmu tłumaczę B. co robi jej zegarek. Słuchała troszkę zniecierpliwiona, klikając wciąż w jedyny guzik zegarka. Nagle przerwała mi stanowczo: “Mówisz już 40 sekund. Zmierzyłam Ci. Jak potrzymasz ten czarny guzik dłużej to możesz myć zęby przez 2 minuty, albo możesz sobie mierzyć czas tak jak klepsydrą.” Nieco mnie ta sytuacja zaskoczyła, gdyż tych funkcji ja jeszcze nie zdążyłam wyczytać. Opaska okazuje się bardzo intuicyjna dla młodego człowieka. Ikonki są na tyle wymowne, nie wymagają opisów, a tym samym umiejętności czytania. 4. Monitoring aktywności. Garmin zaprojektował opaskę w taki sposób, aby zachęcić dziecko do spędzania minimum jednej godziny w skali doby na aktywności fizycznej. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że opaska działa na zasadzie krokomierza, więc monitoruje ruch. Jeśli dziecko jest na treningu dość statycznym, aktywność niekoniecznie musi być zostać odnotowana. Zadbajcie w takiej sytuacji, by zamiast przejażdżki autem, zaliczyć spacer. W innym przypadku zostajecie w tym samym miejscu na szlaku przygody. (o szlaku będzie dalej) Zaletą opaski jest wodoszczelność, do 50 m. Spokojnie można używać jej w kąpieli lub na basenie. To bardzo wygodne szczególnie dla dzieci, które się z opaską nie rozstają. 5. Rodzinna rywalizacja. Spodobał mi się ten pomysł. Lubimy rywalizować. W domu imitujemy wyścigi na to kto pierwszy się ubierze, kto pierwszy wykona konkretne zadanie, a że są one zróżnicowane to rywalizacja potrafi być emocjonująca, a wynik ciężko przewidzieć. To jedna z form spędzania naszego czasu razem. W aplikacji polega na tym, że rodzice mogą połączyć swoje zegarki/opaski z aplikacją junior i rywalizować z dzieciakami na ilość kroków w ciągu doby. Ten system fajnie może zadziałać w rodzinach gdzie rodzice się nie ruszają. Wtedy ta zabawa może dodatkowo napędzać rodziców do aktywności. Konkretnie u nas, rywalizacja okazała się troszkę kłopotliwa. W sytuacji gdy matka jest na treningu objętościowym pod maraton, dziecko nie ma szans. Moja B się burzyła: “To nie fair, Ty dużo biegasz, bo jesteś dorosła. Zawsze ze mną wygrywasz. Dzieci nie dają rady tyle biegać. Nawet nasz pies nie daje.” W ostateczności, dla zachowania równowagi ustaliłyśmy, że na swoje bieganie zabieram Garmina i Garminka, a potem już każdy nabija sobie 🙂 Z naszej perspektywy interesującym rozwiązaniem mogłaby być funkcja w stylu rywalizacja od – do, z możliwością wyboru przedziału czasowego. Wtedy każdy może wybrać rywalizację ciągłą, na kilka dni lub kilka godzin, albo na konkretną porę w ciągu dnia np. 30 minutowy spacer. Na konkretny, indywidualnie określony czas. 6. Lista zadań. W naszej rodzinie zbieramy plusy…. za zasługi 🙂 Każdy ma swoje obowiązki, których wykonanie skutkuje otrzymaniem plusa na liście zadań. Po uzupełnieniu tabelki czeka wcześniej ustalona nagroda. Vivo, dzięki opcji ustalania zadań i przyznawania za nie punktów zastąpiła nam papierową tabelkę. Po zakończonym dniu, robimy “rachunek sumienia” i rozliczamy się z punktów. Jest wygodnie, nikt nikt się nie myli, a ilość punktów mamy pod kontrolą. Ta opcja sprawdziła się u nas rewelacyjnie i jak dla mnie jest strzałem w 10! B: “Teraz możesz mi stawiać plusy jak nie masz kartki i nic nam się nie zapomni.” 7. Szlak przygody. W teorii super pomysł, w praktyce… mam kilka uwag. Założenie jest takie, że jesteś eksploratorem i za każdy dzień z zaliczoną godzinną aktywnością idziesz o jeden krok do przodu na wyznaczonym szlaku przygody. Po drodze czekają na Ciebie, właściwie to Twoje dziecko, ciekawostki, które mają naprowadzić Cię na zwierzaka, którego dodasz do swojej kolekcji, jak pokonasz odpowiednią ilość punktów na szlaku przygód. Początkowo bardzo się to spodobało B. Na początku idzie szybko… ciekawostka i kolejny krok to zwierzak do kolekcji. Ale z dnia na dzień ciekawostek jest coraz więcej i na zwierzaka czeka się coraz dłużej. Tak jak w grze, ale w przypadku Vivo mamy możliwość przeskoczenia tylko jednego oczka na dobę. To słusznie, bo dziecko nie może być aktywne 24 godziny na dobę, jesteśmy ograniczeni limitem 1 godzinnej aktywności. Jeśli maluch wykona 2 godziny aktywności jednego dnia to dalej jest w tym samym miejscu. Niestety moje dziecko troszkę irytował fakt długiego oczekiwania na kolejny etap. Aby to oczekiwanie urozmaicić oglądałyśmy dokładnie szlak przygody i wyszukiwałyśmy ukrytych w liściach owadów, mięczaków i innych drobiazgów. Jest ich po drodze całkiem sporo. Na początku je liczyłyśmy potem, dzieliłyśmy na grupy, a kiedy pomysły na matematyczne zabawy się kończyły to próbowałyśmy szukać ich w sieci i uczyć się ich nazw, czytać o tym jak i gdzie żyją. To samo robiłyśmy z roślinami, których jest jeszcze więcej. 8. Amortyzacja. Wrócę jeszcze do spraw

VivoFit Jr. HR kontra Matka & Córka

Garmin® fēnix® 5

Garmin® fēnix® 5 – multisportowe zegarki GPS  dla sportowców i poszukiwaczy przygód Firma Garmin wprowadza do swojej oferty multisportowych, outdoorowych zegarków GPS nowe modele z serii fēnix: fēnix 5S, 5 i 5X. Modele te różnią się między sobą głównie wzornictwem, a przede wszystkim rozmiarem. Najmniejszy i najlżejszy jest fēnix 5S. Stworzony został dla osób o drobnych nadgarstkach, ma kopertę o średnicy 42 mm. Kompaktowy fēnix 5 wyposażono w kopertę 47 mm, natomiast model fēnix 5X w kopertę 51 mm, to tyle samo co fēnix 3. Dodatkowo fēnix 5X posiada fabrycznie wgrane, routowalne mapy. Wszystkie modele fēnix 5 wyposażono w pojemniejszą baterię, całodobowe monitorowanie aktywności1, technologię nadgarstkowego pomiaru tętna Garmin Elevate™. Połączyć je można ze smartfonem, korzystać z szeregu funkcji online i odbierać inteligentne powiadomienia2. Dzięki nowemu, zatrzaskowemu systemowi QuickFit™, użytkownicy mogą łatwo zmieniać paski zegarków – od stylowych, metalowych bransolet, przez eleganckie skórzane paski, aż do sportowych, silikonowych. Wymiana nie wymaga użycia żadnych narzędzi. W nowej kolekcji fēnix 5 każdy sportowiec odnajdzie swój styl. „Dzięki latom doświadczeń w świecie zegarków sportowych wiemy, że sportowcy i podróżnicy nie są identyczni. Mają różne potrzeby, jeśli chodzi o funkcjonalność, ale też wielkość i wagę urządzeń wearable.” – mówi Jakub Szałamacha, Marketing Manager, Garmin Polska – „Po raz pierwszy Garmin oferuje różne wielkości w ramach jednej linii produktowej. Dzięki temu nie trzeba wybierać między zegarkiem, który ma właściwe funkcje, a zegarkiem, który pasuje na nadgarstek.” fēnix 5S – lekki i smukły Najmniejszy z nowej serii, fēnix 5S, charakteryzuje się lekkim, estetycznym designem. Mierząca 42 mm średnicy koperta zapewnia wygodę na drobnych nadgarstkach, bez ograniczania treningowych i multisportowych możliwości urządzenia. Stylowy i funkcjonalny fēnix 5S dostępny jest w trzech kolorach – srebrnym, szampańskim i czarnym, z szerokim wyborem pasków QuickFit. Dostępnych jest wiele dodatkowych, wymiennych pasków dla wszystkich modeli fēnix 5 (sprzedawane osobno). Dzięki temu z łatwością można dopasować styl zegarka do potrzeby chwili – niezależnie, czy wybierasz się na trening, czy na biznesowe spotkanie. fēnix 5 – kompaktowy Zegarek fēnix 5 wyposażony został w 47 mm kopertę o nowym, sportowym wyglądzie. Wszystkie zegarki fēnix 5 posiadają nowy zestaw funkcji treningowych, łatwo dostępnych poprzez nowy widget postępów. Dla ambitnych sportowców uprawiających wiele dyscyplin przygotowano zestaw Performer, wyposażony w pas do pomiaru tętna HRM-Tri, który pozwala monitorować zaawansowane parametry dynamiki biegu oraz tętno podczas pływania. fēnix 5X – z wbudowanymi mapami Wyposażony fabrycznie w routowalne mapy topograficzne Europy, fēnix 5X zamknięty został w ultrawytrzymałej, mierzącej 51 mm stalowej obudowie. Każdy z zegarków fēnix 5 posiada wykonaną ze stali nierdzewnej, wytrzymałą ramkę EXO™, tylną część obudowy z kutej stali oraz wodoszczelność do 100 metrów3. fēnix 5X oferuje pełen zestaw funkcji treningowych i multisportowych, a także innowacyjne funkcje związane z mapą i nawigacją. Zaawansowane funkcje treningowe i monitorowanie dziennej aktywności Wszystkie nowe modele fēnix 5 posiadają fabrycznie wgrane funkcje dla wielu dyscyplin sportu – biegania, kolarstwa, pływania, narciarstwa i wielu innych. Oprócz szerokiego wyboru profili sportowych pozwalają całodobowo śledzić aktywność, mogą zatem służyć zarówno jako codzienny zegarek, jak i solidne narzędzie treningowe. Wbudowane narzędzia nawigacyjne obejmują wysokościomierz barometryczny, trzyosiowy kompas i żyroskop. Wszystkie modele fēnix 5 obsługują Strava™ Live Segments. Nowy widget postępów sprawia, że najważniejsze statystyki treningowe są łatwo dostępne na ekranie zegarka. Nowe funkcje treningowe obejmują Status treningu, Obciążenie treningowe oraz Training Effect 2.0, czyli poziom intensywności ćwiczeń. Nowy, w pełni zintegrowany, nadgarstkowy czujnik tętna Garmin Elevate dostarcza całodobowo informacje o tętnie, bez potrzeby zakładania paska na klatkę piersiową. Funkcjonalność smartwatcha Oprócz funkcji treningowych, fēnix 5, 5S and 5X posiadają także rozbudowane funkcjonalności smartwatcha. Po sparowaniu ze zgodnym smartfonem, można odczytywać inteligentne powiadomienia o połączeniach, wiadomościach e-mail czy smsach na ekranie zegarka. Wszystkie modele fēnix 5 są kompatybilne z Connect IQ, można zatem personalizować zegarek za pomocą dodatkowych aplikacji, widgetów, pól danych i tarcz. Linia fēnix 5 jest także kompatybilna z aplikacją Garmin Face-It, na tarczy zegarka ustawić można swoje ulubione zdjęcie z telefonu. Zegarki fēnix 5, 5S oraz 5X będą dostępne pod koniec pierwszego kwartału 2017. Może zainteresuje Ciebie jeszcze to: King size, czyli bieganie w rozmiarze XXL VivoFit Jr. HR kontra Matka & Córka Vivoactive HR – strażnik codziennej aktywności Śmierdząca odzież sportowca – jak sobie radzić ...

Garmin® fēnix® 5

Vivoactive HR – strażnik codziennej aktywności

Rynek zaskakuje nas coraz to nowymi urządzeniami, które za cel główny stawiają sobie motywację ludzi – stworzeń leniwych do aktywności fizycznej. Dietetycy alarmują, że nadwaga atakuje z każdej strony i mają na to niezbite dowody w postaci badań, które krzyczą do nas: Polaku weź się do roboty, bo będziesz grubasem! Niestety bardzo często nie przekona nas dietetyk, nie przekonają nas badania, nie przekona nas trener, ale może przekonać nas mały gadżet na ręce. Mały, dyskretny, elegancki… Zawsze jest z nami, zawsze przyłapuje nas na grzeszkach i bije na alarm, kiedy mamy ochotę grzeszyć dalej. Ten mały, ale bardzo konsekwentny strażnik to Vivoactive HR wyprodukowany przez markę Garmin. Jest bardzo sprytnym urządzeniem, które za cel główny stawia sobie monitorowanie i kontrolę aktywności fizycznej. Ma jednak też mnóstwo innych, mniej sportowych funkcji, które zachęcają do noszenia go na ręce w każdym momencie dnia. Dzięki temu podgląda nas na bieżąco, przez 24 godziny na dobę i potrafi powiedzieć o nas dużo więcej, niż sami wiemy na swój temat. Czasem ta wiedza może nas zaskoczyć, czasem może uświadomić pewne fakty, a czasem zwyczajnie zawstydzić. Vivoactive HR jest elegancki. Przypomina modny zegarek w sportowym stylu. Ma antystatyczny ekran. Jest delikatniejszy w swym designie i zdecydowanie mniejszy niż zegarki treningowe, ale mimo to nie odstaje od nich zbytnio funkcjami, jeśli oczywiście patrzymy na sport rekreacyjnie. Jedną z jego podstawowych funkcji jest pomiar tętna. Ogromnym bonusem tego modelu jest czujnik tętna wbudowany w zegarek. Dzięki temu pomiar ściągany jest bezpośrednio z nadgarstka. Nie potrzebujemy ubierać się w specjalne pasy na korpus, których wygoda jest dyskusyjna. Wystarczy mieć zegarek na ręce i mamy pełną kontrolę tętna na bieżąco. To bardzo wygodne podczas snu. Jeśli mamy ochotę monitorować jakość snu, obserwować jak wygląda nasz ruch, kiedy śpimy, jak przebiegają jego wszystkie fazy wystarczy położyć się spać z zegarkiem na nadgarstku i rano przeanalizować wyniki. Poza standardem takim jak liczenie spalonych kalorii, ilość przebytych kroków, tempo i czas aktywności zegarek ma również funkcję typowo sportowe dla takich dyscyplin jak min. Bieganie, jazda na rowerze, pływanie czy golf. W golfa co prawda nie grywam, więc tej funkcji nie testowałam. Przyłożyłam się jednak do biegania, chodzenia i pływania. Testując funkcję biegania, w celach porównawczych, korzystałam jednocześnie z Garmina 235 dedykowanego biegaczom. GPS obu zegarków pokazał takie same wartości, jeśli chodzi o przebyty dystans, spaliłam porównywalną liczbę kalorii. Inna wartość wyszła w przypadku kroków. Według Vivo zrobiłam ich dużo więcej niż wg Garmina 235 – różnice zauważyłam tylko podczas treningu. Vivoactive HR świetnie sprawdzi się przy bieganiu rekreacyjnym, jeśli jednak chcemy ustawić za jego pomocą skomplikowany, złożony trening, to może sobie z nim nie poradzić. Ogromną zaletą tego małego strażnika jest jego „umiejętność pływania”. Urządzenie świetnie sprawdza się w wodzie. Jest wygodne, czytelne, dobrze pracuje pod wodą. Ma jednak pewną wadę. Jeśli dobrze zrozumiałam ma tylko 2 ustawienia długości basenu: 25 i 50 m. Początkowo miałam ustawioną długość 50 m, a mój basen ma 25m. Wyniki były bardzo …hmmm… optymistyczne. Pływałam na poziomie olimpijskim. Kiedy odkryłam, że jeszcze istnieje dystans 25 m to już nie było tak optymistycznie. Jeśli komuś zależy na prawidłowym pomiarze to warto zwrócić uwagę na ten parametr. Kłopotliwe było też dokonanie pomiaru w małym basenie. Chciałam sprawdzić, ile metrów przepływam podczas zabawy z dzieckiem na basenie dziecięcym. Basen ma długość około 10 m. Pływamy zazwyczaj od prawej do lewej i  z powrotem, czasem po owalu. Pomiar wyszedł nam… dziwny. Wniosek… urządzenie daje rzeczywisty pomiar podczas pływania na odcinkach 25 lub 50 m, w innych sytuacjach wariuje. Tak jak pisałam wcześniej, Vivo ma szereg funkcji, które ja zaliczyłabym do sekcji „Inne”, ale wygodne i przydatne. Vivoactive HR automatycznie łączy się z platformą Garmin Connect. Wystarczy jednorazowo sparować swój telefon, konto Garmin Connect i zegarek. Dzięki tej opcji wszystkie pomiary wysyłane są automatycznie do aplikacji i w każdej chwili możesz przejrzeć je na swoim smartfonie w bardzo przystępnej, przejrzystej i wygodnej formie. Platforma Garmin Connect daje ogromne możliwości. Oprócz szerokiej gamy ustawień indywidualnych tworzy także wirtualną społeczność aktywnych osób. Możliwość podglądania aktywności znajomych, wirtualnych przyjaciół, udziału w rywalizacjach daje dodatkową motywację. Kolejnym fajnym dodatkiem jest możliwość odczytywania powiadomień np. z mediów społecznościowych. Na tarczy urządzenia widzimy treści z Facebooka bez potrzeby wyciągania telefonu. Na co warto zwrócić uwagę jeszcze? Przy pierwszym użyciu pamiętaj o personalizacji urządzenia, ustaw indywidualne parametry takie jak wzrost, waga, płeć i wiek, bo tylko wtedy pomiary będą rzetelne. Sparuj swój telefon z zegarkiem. Sama często miewam problemy z parowaniem urządzeń, więc jeśli Ci się nie uda za pierwszym razem, nie denerwuj się tylko zrób to po raz kolejny, uwierz mi … kiedyś się uda 🙂 Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego parowanie nie wychodzi mi zazwyczaj za pierwszym razem, mimo że korzystam z różnych modeli Garmina. Poznaj platformę Garmin Connect i korzystaj z dodatków, które przygotował dla Ciebie Garmin. Znajdziesz tam szeroki wybór dodatków, które dadzą Ci dodatkową frajdę. Żyj aktywnie! Autor: Ilona Brusiło – trenerka akcji BiegamBoLubię Warszawa Link do strony producenta: https://buy.garmin.com/pl-PL/PL/prod538374.html Może zainteresuje Ciebie jeszcze to: King size, czyli bieganie w rozmiarze XXL VivoFit Jr. HR kontra Matka & Córka Garmin® fēnix® 5 Śmierdząca odzież sportowca – jak sobie radzić ...

Vivoactive HR – strażnik codziennej aktywności

PolecamyBoLubimy

Zapisz się do naszego newslettera aby być na bieżąco z najnowszymi informacjami.
Zapisz się
Top