TrenujemyBoLubimy – rozciąganie, cz. 6

Ostatnio na zajęciach dużo biegaliśmy, dlatego na kolejnym spotkaniu poruszymy często zaniedbywany temat przez trenujących amatorów. Mowa o gibkości, która jest jedną z sześciu cech motorycznych. Przygotujcie się na solidną dawkę ćwiczeń rozciągających.

Trening kojarzy się z potem, przyspieszonym oddechem i mnóstwem spalonych kalorii. Zmęczenie oznacza dobrze przepracowany czas – takie panuje przeświadczenie. Jedynak, gdy na zakończenie biegania mamy się rozciągać – wówczas robimy dwa skłony i wracamy prostą drogą do domu. Pamiętajcie, że takie postępowanie to również prosta droga do kontuzji.

Gibkość jest bardzo zaniedbywaną cechą wśród biegaczy. Kształtujemy głównie wytrzymałość oraz trochę szybkości i siły, zapominamy o tym, że prawidłowo rozciągnięty mięsień może przyczynić się do naszego lepszego oraz zdrowszego rozwoju. Jeżeli włókno mięśniowe jest dłuższe, może wykonać większą pracę a co za tym idzie, zoptymalizować ją i sprawić, że ruch będzie bardziej ekonomiczny. Nie będą towarzyszyć nam żadne bóle związane z przykurczami, a co za tym idzie ograniczeniem ruchowym. Biegając poczujemy swobodę i kontrolę nad własnym ciałem. Wiele kilometrów sprawia również, że mięśnie się spinają i trzeba o nie dbać, aby nie doszło do kontuzji, czyli naciągnięcia, naderwania czy też zbyt silnego, bolesnego napięcia. Zaradzić temu może regularna gibkość, której przykładowe elementy trenerzy zaprezentują wam na najbliższych zajęciach.

Jak będzie wyglądać trening?

Nie rozciągamy się nigdy „na sucho”. Mięśnie powinny mieć podwyższoną temperaturę, aby być plastyczne jak plastelina. Gdy są zimne, są bardziej twarde i sztywne. Zaczniemy, zatem od spokojnego truchtu, a w końcowej fazie nieco szybszego biegu. Przy obecnej pogodzie wystarczy około 10 minut. Później trenerzy zaprezentują Wam kilka swoich ulubionych ćwiczeń. Kluczem do rozciągnięcia mięśnia jest czas. Lepiej wykonać 3-4 ćwiczenia bardzo dokładnie i wytrzymać delikatny ból (ćwiczymy do jego granicy, bez pogłębiania) przez kilka minut, minimalnie zwiększając zakres, w momencie, kiedy ból ustępuje, niż wykonywać dynamiczne pogłębienia, co kilka sekund, które mogą spowodować naciągnięcie włókien. Po pierwszym zestawie, możecie wybrać się na krótką przebieżkę. Później trenerzy zaprezentują i nauczą Was jak wyglądają tzw. siady płotkarskie. To ćwiczenie wprowadzi Was w świat płotków lekkoatletycznych, które będziemy jeszcze wykorzystywać w treningu BBL.

Po tak doskonałym i długim rozciąganiu. Zakończycie trening kilkunastoma, technicznymi przebieżkami. Poczujecie w nogach charakterystyczny luz i docenicie wartość jaką daje gibkość. Mamy nadzieję, że po tym treningu żaden biegacz amator nie będzie miał wątpliwości, że rozciąganie po bieganiu to strata czasu.

Ciekawostka

W początkach olimpizmu bohaterem lekkiej atletyki był amerykański skoczek Ray Ewry. Przez niemal dwie dekady życia był przykuty do łóżka i lekarze stwierdzili, że nigdy nie będzie chodzić z uwagi polio, na które cierpiał jako dziecko. Ten zawziął się i systematycznie zaczął rozciągać swoje pokurczone mięśnie. W wieku 20 lat stanął na nogi. Udał się na stadion lekkoatletyczny i zaczął ćwiczyć skoki. W latach 1900-1908 zdobył 8 złotych medali olimpijskich zyskując przydomek „Człowiek guma”.