BiegamBoLubię: bawić się bieganiem

W minionym tygodniu uczestnicy zajęć na stadionach całej Polski mieli okazję pobawić się biegową aktywnością. Na naszych zajęciach zawsze jest zabawnie i sympatycznie, ale tym razem w roli klauna występował trening o nazwie fartlek a więc zabawa tempem. Sprawdźmy, zatem jak z tym tematem poradzili sobie uczestnicy.

Na starcie meldujemy się w Rudzie Śląskiej u Beaty Androsz i jej silnej, ponad 20-osobowej grupy. – Po krótkiej rozgrzewce w truchcie i w miejscu, trochę zabawy na małych płotkach. (czyli od początku była zabawa red.) Następnie część główna, czyli fartlek. Oczywiście w grupach według poziomu zaawansowania. Preferowano odcinki krótkie, ale za to nikt nie przechodził do marszu. Odwiedziła nas moja była uczennica, instruktorka fitness Ola, która pokazała 3 ćwiczenia wzmacniające, angażujące mięśnie głębokie. Trochę zmęczenia, odrobina bólu, nieco śmiechu i dobrej zabawy. Rośniemy
w siłę –
podsumowała Pani trener.

Przenosimy się do stolicy, bo tam kilka stadionów, kilka grup i zawsze coś się dzieje. Tym razem oprócz zabawy biegowej uczestnicy zajęć na stadionie Agrykoli musieli stawić czoła uporczywym insektom. – Na początku przetruchtaliśmy na stadion i tam jeszcze dokręciliśmy 4 kółka na rozgrzewkę. Później było kilka ćwiczeń na rozruszanie, ale ponieważ meszki żyć nie dają to przeszliśmy do ćwiczeń w ruchu :). Później w części właściwej część osób biegało zabawę biegową w formie piramidki 2x3min p. 3min + 3x2min p. 2min + 2x1min p. 1min + 2x 30s p. 30s. Bardziej początkujący mieli do zrobienia 10x1min p. 1min. Jak już wszyscy dotarli do punktu startu to jeszcze na koniec tradycyjnie porozciągaliśmy się. – donosi szkoleniowiec Michał Łasiński.

Z Mazowsza biegniemy do Wielkopolski. Między Poznaniem a Lesznem leży Kościan, a tam zabawę biegową uwielbiają. Grupa liczna, z ochotą przystąpiła do zabawy, a jeśli prowadzącym jest trener Bartosz Wesoły wraz z Krzysztofem Szymanowskim to na treningu smutno być po prostu nie może. – Po 15 minutach rozgrzewki i objaśnieniu tematu przewodniego zajęć, trenerzy zaprosili wszystkich uczestników do fartleku: 5 serii biegów, gdzie w każdej serii kolejno 3 minuty wolnego, spokojnego truchtania (tempo konwersacyjne), 2 minuty prędkości wyścigowej (tempo na półmaraton lub maraton) i 1 minuta prędkości submaksymalnej (do ok. 90% prędkości maksymalnej) – razem pół godziny zabawy biegowej 🙂 Na sam koniec oczywiście wspólne rozciąganie i zaproszenie na kolejne zajęcia w przyszłym tygodniu. – relacjonują nam prowadzący.

Niech puentą treningu i tej relacji będzie wizyta w Białymstoku, gdzie zajęcia przeprowadziły Agnieszka Dąbrowska i Elżbieta Wiszenko. – Fartlek nie jedno ma imię i nie jedno tempo a zabawa tempem urozmaica nasze codzienne bieganie – tak pięknie podsumowała temat zajęć trenerka Agnieszka. Nic dodać, nic ująć.