Wybiegaj sylwestrową zabawę w Nowy Rok

Otwierasz oczy i już wiesz, że pierwszy dzień Nowego Roku przez większość dnia spędzisz w łóżku. Najmniejszy szmer sprawia, że nasila się ból głowy a ogólne samopoczucie można by porównać do przerzutej i przyklejonej pod ławkę gumy ze szkoły podstawowej. Jednym słowem – kac. Mówią, że to kara a nie choroba, jednak paradoksalnie dzięki bieganiu można zmniejszyć jej wymiar. Dlaczego?

Nie będziemy wdawać się w naukowe szczegóły, aby dokładnie i fachowo opisać, czym jest tzw. syndrom dnia następnego. Ogólnie rzecz biorąc jesteśmy odwodnieni, wypłukani z mikroelementów, a nasz organizm ze wszystkich sił pozbywa się zalegającego w naszym ciele alkoholu. Im dłużej to trwa, tym dłużej czujemy się źle. Czas gra oczywiście na naszą korzyść, jednak płynie bardzo, bardzo powoli. Dzięki bieganiu możemy jednak popchnąć wskazówki zegara, aby szybciej pozbyć się nieprzyjemnego problemu. Wysiłek fizyczny przyspiesza przemianę materii (metabolizm), co powoduje także szybsze wydalanie promili z naszego organizmu.

Oczywiście niezwykle trudno jest wstać, a co dopiero wyjść pobiegać, jednak przebieżka przebieżce nierówna. Zacznijcie od tego, aby uzupełnić płyny. Konieczny będzie napój zawierający elektrolity lub też naturalny izotonie w postaci letniej wody z miodem, cytryną i szczyptą soli. Nawet lekkie bieganie mogłoby bez uzupełnienia płynów jeszcze bardziej was odwodnić. Później należy już „tylko” wyjść na dwór. Świeże powietrze ocuć was i dotleni, ale pierwsze kroki nie będą należeć do przyjemnych. Dajcie sobie czas, to ma być truchcik, a nie tempo, którym biegacie, na co dzień. Puls nie powinien przekraczać granicy 140 uderzeń na minutę. Jeśli to dla was na początku zbyt wiele, zacznijcie od marszu i dopiero po kilku minutach zdecydujcie się na przejście do biegu. Po kilkunastu minutach powinno być już lepiej. Krew zacznie szybciej krążyć i proces pozbywania się tej niedającej o sobie zapomnieć toksyny również przyspieszy. Przebieżka powinna trwać około 30-40 minut. Po powrocie do domu koniecznie należy ponownie uzupełnić płyny napojem bogatym w elektrolity oraz zjeść pełnowartościowy posiłek. Samopoczucie oraz faktyczny stan organizmu powinny się poprawić diametralnie.

Na koniec chcielibyśmy także obalić pewien mit, który narósł wokół przysłowiowego kaca. W kręgach biegaczy/lekkoatletów dość często słyszy się historyjki o tym, jak to się balowało, a potem następnego dnia czy na zawodach, czy na treningu padały rekordy życiowe. Często nawet są to historie prawdziwe, jednak nikt nie zadaje sobie pytania, co byłoby, gdyby organizm był w pełni sił. Odpowiedź jest prosta – wynik byłby lepszy. Dlaczego? Odwodnienie znacznie obniża wydolność naszego organizmu, dodatkowo deficyt mikroelementów sprawia, że gorzej pracują nasze mięśnie. Alkohol źle wpływa także na nasz układ nerwowy, co spowalnia naszą reakcję oraz negatywnie wpływa na koordynacje ruchową. Fakt, że udało nam się poprawić wynik w takim stanie świadczy o naszym świetnym przygotowaniu i niesamowitej, życiowej formie fizycznej i wcale nie powinniśmy być dumni, że wymazaliśmy swoją „życiówkę” w tym stanie. Powinno nam być raczej szkoda, że nie przystąpiliśmy do zawodów w pełni sił.

 

Autor: Maciej Żukiewicz – trener BiegamBoLubię Ożarów Mazowiecki