BiegamBoLubię: nie było lekko

Tym razem na cotygodniowych spotkaniach BiegamBoLubię nie było lekko. Przełożeni zaordynowali interwały. Działo się! Poniżej sprawozdanie z kilku wybranych lokalizacji.

W Starogardzie Gdańskim Natalia Gwizdała i Józef Mateja gościli 27 uczestników. – Po rozgrzewce zapoznaliśmy się z interwałami- na czym to polega i co wniesie do naszego treningu. Podzieliliśmy się na dwie grupy. Pierwsza z grup, bardziej zaawansowana, biegała 2-minutówki z przerwą 1-minutową w truchcie, a druga grupa biegała odcinki 1-minutowe z przerwą 30-sekundową w truchcie lub marszu, w zależności od swoich możliwości. Na koniec wykonaliśmy relaksacyjny trucht na boso po trawie – poinformowali.

W Opolu rękę na pulsie trzymali Katarzyna Jędrzejewska i Rafał Dudek. – Dzisiaj mieliśmy mocne bieganie , ale na szczęście pogoda dopisała i każdy bardzo chętnie wykonał zadanie polecone przez trenera. Jednak były 3 osoby,które odpoczywały ponieważ były po piątkowych biegach górskich „Koniczynka” a do tego 3 biegaczy startowało nazajutrz w maratonie lub na „połówce” lub na 10km u nas w Opolu. Wiadomo dzień przed startem luz, dlatego te osoby wykonywały rozruch. Reszta ostro walczyła i nie odpuszczała – podsumowali zajęcia z 18 osobową grupą.

Tak samo liczną grupą zajął się w Łodzi Mariusz Kotelnicki. -Spodziewaliśmy się kolejnego treningu pracy nad techniką, a tu na nas czekało konkretne bieganie. Interwały kojarzyły nam się z długi i morderczym treningiem – często stosowanym u maratończyków. Trener wszystko nam wyjaśnił i przekonał nas do tej metody treningowej, która może być stosowana przez każdego biegacza niezależnie od stażu treningowego jak i docelowego dystansu, do którego trenujemy. Fajny trening poprzedzony lekką ogólną siłą. Było tak jak trener wspomniał – trening wymagający głównie dla naszej głowy ale robi się go szybko. Dostaliśmy też wskazówki jak zadbać o siebie po takim treningu w ciągu pierwszej doby aby efekty treningowe były jak największe – opisał zajęcia z perspektywy uczestnika.

W Ostrołęce szaleństwo. – Co ta szalona banda wyczyniała na stadionie? Interwały i bardzo delikatne przygotowanie do 5. PKO Półmaratonu w Białymstoku. Wszyscy wspólnie zrobiliśmy rozgrzewkę – klasycznie: kilka okrążeń truchtu, ćwiczenia w ruchu ( skipy, krążenia ramion) i dynamiczne rozciąganie przy ogrodzeniu. Po tym- 3 bardzo mocne przebieżki 100-metrowe. Grupka naszych białostockich biegaczy na tym zakończyła trening i miała czas na wygłupy – stwierdzili Klaudia Baczewska i Dariusz Dąbrowski mający pieczę nad prawie trzydziestką uczestników.